niedziela, 21 października 2012

Przed krótkim wypadem // Before a Short Trip

Co prawda tytuł mojego posta brzmi tak samo, jak na blogu lalkowym, ale jego zawartość jednak będzie się  nieco różnić...
Jadę na kilkudniowy wypoczynek nad morze. I bardzo liczę, że aura nam dopisze i będę wdychać rankami i wieczorami powietrze pełne jodu. Będę spacerować i spacerować, od czasu do czasu urządzimy sobie (z koleżanką) dalszą wyprawę. Poza tym będziemy odpoczywać, leniuchować przyjemnie i sprawiać sobie jakieś drobne przyjemności...
Prawda, że program mamy ambitny i bardzo sympatyczny !!!

W przewidywaniu jakowychś wiaterków buszujących niekiedy nad naszym Bałtykiem, wyprodukowałam sobie przewidująco opaskę.



Poza tym nabyłam sobie śliczną włóczkę w kolorze malinowym (chyba???) i będę sobie wieczorami robiła - zresztą też dla siebie - szaliczek albo komin, jeszcze się nie zdecydowałam. Może nawet uda mi się skończyć przed powrotem, to się oczywiście pochwalę :)

I na koniec zdjęcie przysłowiowej złotej polskiej jesieni za moim oknem. Tak mi się podoba ta tegoroczna jesień, że ciągle jej robię jakieś zdjęcia i portrety...


I jeszcze chciałam podziękować za wszystkie komentarze od Was :) 
Przepadam za nimi !!!!!

piątek, 19 października 2012

Czapki i nie tylko... // Caps and More...

Dawno mnie tu nie było, a złożyło się na to kilka czynników...

Po pierwsze szalałam trochę (momentami nawet trochę więcej) 'w kuchni', czyli innymi słowy zajmowałam się produkowaniem różnych przetworów na zimę i przednówek :)
A i tak nie wszystko zrobiłam, co sobie zaplanowałam.

W skrócie - przerobiłam ponad 8 kg pomidorów, jakieś niewielkie ilości jabłek, malin i innych owoców oraz warzywek (różne fasolki). Zrobiłam też dość prosty rodzaj pesto ze świeżej i wspaniałej bazylii.
A także konfiturki z pigwy jako pyszny dodatek do herbatki na zimowe wieczory (niestety, nie przy kominku spędzane).

Poza tym miałam 'straszny' kipisz w domu związany z częściową wymianą mebli, która to wymiana przeciągała się i przeciągała w czasie. Miało być kilka dni, a zrobiło się z tego dwa miesiące (i w zasadzie do dziś nie jest wszystko gotowe - aż się wierzyć nie chce !!!!!).
Jak już się to w końcu uda doprowadzić do końca, to się pochwalę swoją minibiblioteczką :)))

I jeszcze gość mnie miły odwiedził i tak naprawdę to był najsympatyczniejszy akcent w tym okresie.

Ale nie myślcie, że moje szydełko i druty całkowicie próżnowały. Całe mnóstwo prac zaczęłam, a cośkolwiek  nawet dałam radę skończyć...


Taką oto czapeczkę udało mi się wydziergać na drutach dla mojego gościa. Gość z czapeczki bardzo zadowolony i innym się też spodobało, więc tym bardziej mi miło.
Czapeczka zrobiona z bardzo grubej i bardzo ładnej wełny. W pierwszym momencie myślałam, że jednak nie dam rady jej zrobić nawet na moich najgrubszych drutach. Ale się jakoś udało :)
Niestety, zdjęcie nie oddaje całej urody wełny i nie do końca wiernie pokazuje kolor.
Kolor nietypowy - jakby perłowa szarość z delikatnym poblaskiem różu...
Sama czapka grzeje jak przysłowiowy piec. W najstraszniejsze mrozy będzie w niej ciepło...



Już przygarnięty :)

Druga czapka jest zrobiona również na drutach, ale z dużo cieńszej wełny, w prześlicznym kolorze turkusowym (co znowu nie do końca widać na zdjęciach).
Chyba się będę musiała pogodzić z tym, że oddanie wiernego koloru na zdjęciu jest nie do końca możliwe - w każdym razie w moim wykonaniu (o zgrozo) !!!
Czapka dużo efektowniej wygląda w naturze i bardzo ciekawie układa się na głowie. Ten wzór jest naprawdę fajny...

Jeśli komuś pasuje taki fason, z przyjemnością mogę zrobić w innym kolorze. Wystarczy tylko do mnie napisać :)

Tak więc mam za sobą (w każdym razie na to liczę) co nieco stresowy i bardzo pracowity okres,  przede mną kilka dni wypoczynku, potem zaś będę się starała nadrabiać zaległości blogowe (i nie tylko zresztą...).



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...