piątek, 28 lutego 2014

Wielkanocne jaja... // Easter Eggs...

Udało mi się skończyć następne Sal-owe jajo, trzecie już z kolei, i nawet jestem w miarę zadowolona...
Dlaczego w miarę?
Bo oczywiście nie udało mi się nie pomylić.
I nawet pełna dobrych chęci sprułam źle wyhaftowane ściegi, po czym (witaj moja uważności) udało mi się wyhaftować trochę lepiej, ale dalej nie do końca dobrze...
Tym razem się poddałam i jakoś to wkomponowałam w resztę haftu...
A tak wygląda to moje wyhaftowane jajo...


I w końcu skończyłam pierwsze moje jajo.
Wow, po dwóch tygodniach (albo i dłużej) starań o zakup odpowiedniej muliny, w końcu do mnie dotarła...
Byłoby to bardzo radosne, gdyby nie było jednak takie smutne...
Te nasze realia są jednak czasami przygnębiające...
Nic to, najważniejsze, że jajo już jest gotowe i tak się prezentuje...


Może jeszcze jakieś jajo powstanie... Zobaczymy...
Chociaż przyznam szczerze, że tak się "zasalowałam" jakoś totalnie, że nie wiem, czy uda mi się
dotrzymać terminów i z tymi Sal-ami nadążyć...

Bo jeszcze jakieś koty się za mną plączą, że o innych haftach i robótkach nie wspomnę...



Chciałam jeszcze Wam donieść o imprezie, która nie tylko w stolicy będzie miała miejsce.
A ponieważ jest jeszcze trochę czasu, więc można jakoś nasze portfele i portmonetki do niej przygotować...
Już raz udało mi się być na takowej i uważam, że absolutnie warto...
Szkoda jednak, że tylko w 3 miastach się odbędzie, bo nie każdy zainteresowany da radę dotrzeć...
Więcej informacji tutaj :)


Pozdrawiam Was gorąco i bardzo dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze !!!
Miłego weekendu życzę :)

środa, 19 lutego 2014

Wzory literek... i Jajo // Patterns of Letters... and the Egg

Zacznę zupełnie nietypowo...
Pół żartem, pół serio...
Wczoraj lub przedwczoraj podczas odwiedzania Was na blogach bardzo w którymś momencie się zdziwiłam... Jakiś ten język dziwny, nieporadny bardzo... no bardzo... rzeczywiście zadziwiające...
I tak dziwując się mocno, spojrzałam na górny pasek i mnie oświeciło...
Nasz kochany Blogger przetłumaczył z polskiego na nasze ♡
Tłumaczenie z polskiego na polski wyszło jedyne  w swoim rodzaju... Naprawdę, wierzcie mi...
Jak ja kocham takie kwiatki ♡
Aż szkoda, że nie utrwaliłam tego jakoś...
To tyle, żeby się trochę pouśmiechać ;)


Teraz przejdę więc do właściwego tematu.
Ale i tak nie będzie po kolei...
Bo najpierw będzie jajo Sal-owe, z opóźnieniem upublicznione...
Chociaż jedno udało mi się skończyć, choć nie ma jeszcze ostatecznej oprawy.
Ta będzie zależeć od tego, ile tych jaj uda mi się wyhaftować...



Przypominam, że to jest drugie z kolei jajo...
Pierwszego - drzewowego - nadal nie mogę wykończyć, bo czekam upojnie na mulinę...
Ale może w końcu się doczekam ♡
W związku z tym oczekiwaniem zaczynam haftować trzecie jajo...


A w jakiejś wolniejszej chwili przygotowałam resztę liter z alfabetu , z którego wzory kilku literek już wcześniej udostępniłam - tutaj i tutaj...
A ponieważ uważam, że to całkiem niebrzydkie literki i miałam komplet, więc poddałam je lekkiej obróbce, aby były bardziej czytelne.
I oto są...
Tak więc prezentuję  resztę i mam nadzieję, że się Wam spodobają i może nawet przydadzą...
Po kliknięciu obrazka pokaże się jego większy rozmiar ;)








I to by było na dzisiaj tyle...
Choć działy się jeszcze inne rzeczy i sprawy, ale o tym następnym razem będzie...

Jeszcze drobiazg dla wszystkich pasjonatek i pasjonatów kotów - niedawno był Dzień kota...






Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie 
i dziękuję, że zaglądacie i komentujecie ♡♡♡
Bardzo to ważne dla mnie♡

piątek, 14 lutego 2014

Serca, Walentynki i poduszka... // Hearts, Valentine's Day and Cushion...

Co prawda nie każdy świętuje i uznaje Walentynki, ale zawsze jest okazja do okazania serca nie tylko najbliższym ♡
A jak wiadomo, tego nigdy za wiele...
Niniejszym przesyłam Wam jak najcieplejsze i jak najbardziej od serca pozdrowienia oraz życzenia jak najserdeczniejsze...
Niech nas kochają i my kochajmy ♡ ♡ ♡




A że nie samym sercem człowiek żyje ;)  więc pozwolę sobie pokazać Wam moją prawie już gotową poduszkę (pierwszą z kilku)...
Napisałam prawie, bo jeszcze brakuje jej złocistej podszewki, aby bardziej podkreślić jej urodę.
Muszę się tylko jeszcze przeprosić z moją staruszką maszyną, bo coś ostatnio było nam nie po drodze razem iść...
Bardzo jestem dumna z tej poduszki, bo jest mojego pomysłu, a poza tym kosztowała mnie naprawdę duuużo pracy...



Z efektów jestem zadowolona.
Plany następnych poduszek też już są, tylko chwilowo czasu brakuje na realizację.







Pozdrawiam Was wszystkich ♡ Cieszę się, że jesteście ♡
Dziękuję za liczne odwiedziny i miłe komentarze ♡
Witam też serdecznie mojego nowego Gościa Obserwatora ♡

wtorek, 11 lutego 2014

Sal - drugie jajo i coś... // Sal - Second Egg and Something...

Z opóźnieniem - kajam się - publikuję rezultaty Sal-u Wielkanocnego.
Na tamborku drugie jajo... i jak widać na zdjęciach, na jednym jest mniej zająców, a na następnych już więcej...
W tzw. międzyczasie zdążył przybyć jeden ;)



Czekamy na resztę...
Sądzę, że w ciągu dwóch dni się objawią...
Oczywiście będę się tym chwalić.


Natomiast pierwsze jajo nadal w stanie, w jakim było (patrz Tutaj)...
Dlaczego???
Teraz będzie trochę dłużej...

Może nie wszyscy wiedzą, ale mieszkam w stolicy naszego pięknego kraju, która to liczy sobie już ponad 1700 000 mieszkańców (dane za Wikipedią)...
I można by pomyśleć, że w tym wielkim mieście jest tysiące różnych sklepów, do tego świetnie zaopatrzonych...
Nic bardziej mylnego...
Po uciążliwych poszukiwaniach (do jednego z tych sklepów dojazd trwał około godziny, i to w jedną stronę) znalazłam mulinę DMC w dwóch pasmanteriach... niestety, w żadnej z nich nie było poszukiwanych kolorów...
Do tego w drugim spotkałam się z bardzo niesympatyczną i niegrzeczną obsługą, co już dawno mi się nie zdarzyło...
Poczułam się jak za starych dobrych czasów, czyli jak w głębokiej komunie.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o świetne zaopatrzenie w stolicy.
Za to banków, Rossmanów, Carrefour ekspresów, Biedronek itp. przybywa w zastraszającym tempie... Szczególnie tych pierwszych. Plenią się jak chwasty...
Chyba niebawem kilka ulic trzeba będzie przemianować - np. zamiast Grójecka to Pierwsza Bankowa, zamiast Marszałkowska Druga Bankowa, zamiast Jana Pawła Trzecia Bankowa...
Szkoda, że inne rzeczy, firmy itd. nie rozwijają się w tym tempie.
Jestem jednak przerażona takim a nie innym rozwojem stolicy...

No trochę się wyżaliłam...

Tak więc dzisiaj grzecznie usiadłam do komputera i zamówiłam mulinę przez internet, czego wcześniej nie zrobiłam, bo chciałam, żeby było szybciej...
Cha, cha, cha !!!!!!

I tak sobie pomyślałam, że może będę podawać namiary na jakieś fajne sklepy związane z szeroko pojętymi różnymi robótkami...
Tylko jak one w takim tempie znikają, to czy to ma sens...
Zobaczymy...



  Zmieniamy nastrój ♡











W tzw. międzyczasie (czytaj: pomiędzy haftowaniem a poszukiwaniami muliny itp. zajęciami) też nie próżnowałam...
Udało mi się ufilcować jeszcze jedne rękawiczki...
Niestety zostały natychmiast porwane (jeszcze mokre), tak więc nie miałam szansy na uwiecznienie ich na zdjęciach... Ale jeśli takowe do mnie dotrą, to nie omieszkam pokazać...
Do tego w bardzo szybkim tempie wyszydełkowałam kapciuchy dla mojej córeczki.
Są zrobione z bardzo grubej miękkiej włóczki (jakieś stare zapasy) i w zasadzie składają się z trzech kwadratów, dwóch mniejszych i jednego większego...
Dla ocieplenia - dorobiłam dodatkową podeszwę...



No i okazało się, że kapciuchy spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem...
Mało że się podobają, to jeszcze są podobno cieplaki.
Jak to miło się człowiekowi robi, gdy jego praca spotyka się z takim przyjęciem ♡

Tylko przepraszam Was za jakość zdjęć, ale nie dosyć, że światło kiepskie, to jeszcze były robione w zupełnie nieodpowiednich porach ;)


Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie 
i dziękuję za tak liczne odwiedziny ♡
Witam też gorąco moich nowych Gości Obserwatorów ♡

poniedziałek, 3 lutego 2014

Modowe inspiracje // Trendy Inspirantions

Dzisiaj na przerywnik znowu trochę modowych inspiracji, czyli internetowa wizyta u wielkich twórców świata mody, ale nie tylko...
Ograniczę się tym razem do swetrów, które są ogromnie na czasie, wziąwszy pod uwagę obecną porę roku...
I niech nikogo nie zwiedzie dzisiejszy słoneczny zalew światła i świergot ptasi...
To jeszcze nie jest wiosna...
I chyba nieprędko do nas zawita, choć by się chciało...

No to wróćmy do swetrów...
Na pierwszy ogień Christian Dior i jego dwa modele, które podobają mi się, nie da się ukryć :)



I niesamowite swetrowe cuda Kenzo...
Drugi model jest doprawdy fantastyczny.
Jednak dodam, że oba mi przypadły do gustu.
Znowu...


Jeszcze poncho by Kenzo...





Na odmianę Paul Gaultier - niesamowita kreacja, choć przyznaję, że być może niezbyt praktyczna w codziennym użytkowaniu...



I może też niepraktyczny, ale stuprocentowo wart zauważenia, Gaetano Navarra...


A teraz trochę crazy life,  czyli drobny przerywnik w postaci kreacji prosto z Chin.
Prezentowany sweter pochodzi z China Fashion Week...
I gdybyście nie zauważyły (oczywiście nie da się nie zauważyć...), to makijaż modelki też jest trochę crazy...

Na koniec tego mini pokazu swetrowej mody jeszcze kilka modeli, których stuprocentowo nie da się wtłoczyć pod nasze paltka i jesionki, ale można chociaż nacieszyć oczy...

źródło: East New Zeppelin


Dodałam jeszcze sweter od Akris...





Przyznacie, że modele bardzo ciekawe...


Jejku, jejku, jak ja bym chciała kiedyś - chociaż raz w życiu - wylądować na pokazie mody, oczywiście na takim większego formatu... no, może nie od razu musi być Paryż, Mediolan czy Nowy Jork, choć nie obraziłabym się...
Niekiedy marzenia się spełniają ♡ ♡ ♡

Następnym razem może będzie kilka sweterków bardziej przyziemnych...

W tzw. międzyczasie udało mi się popełnić kilka innych rzeczy... o tym już niedługo...









Dziękuję, że ze mną jesteście :)
Witam też serdecznie mojego nowego Gościa  Obserwatora ♡
I pozdrawiam Was wszystkich ♡

sobota, 1 lutego 2014

Wygrane candy... i Sal // I Won Candy... and Sal

Wczoraj dotarła do mnie bardzo miła przesyłka ze Świata Amalii ♡
To była moja wygrana w candy...

Wow, wow  jestem tym bardzo, naprawdę bardzo podekscytowana, gdyż po raz pierwszy udało mi się zdobyć jedną z nagród...

Ewa ze Świata Amalii jest na tyle szczodrą osóbką, że w jej rozdawajce były aż trzy wygrane... Wielkie brawa się jej należą ♡
I zobaczcie same, jakie wspaniałości do mnie przywędrowały...



Przyznaję się bez bicia, że część tych wspaniałości prawie natychmiast wylądowała u mnie w brzuszku (znowu przytyję...), ponieważ jestem totalnym i niepoprawnym łakomczuchem ;)

Do tego dostałam prześliczną karteczkę, która już przyozdabia mój domek...



Ewo, bardzo Ci dziękuję ♡ ♡ ♡
Wygrana w Twoim candy nie tylko sprawiła mi wielką radość, ale i bardzo mnie podbudowała... Jednak ja też mogę wygrać, nawet jeśli niezbyt często mi się to zdarza...
Bardzo to optymistyczne...

Tak więc jeszcze raz pięknie dziękuję i pozdrawiam serdecznie...




I jeszcze chciałam pokazać, w jakim stanie znajduje się mój Sal...
Gdyby nie złośliwość przedmiotów martwych (czytaj: skończyła się mulina), byłby już gotowy...
Niestety, po tę mulinę będą się musiała wyprawić trochę dalej w miasto, ponieważ w tzw. najbliższej okolicy nie występuje... buuu...
Przy okazji może nabędę kilka innych, do następnej wyszywanki.



Witam też bardzo serdecznie mojego nowego Gościa Obserwatora ♡
Pozdrawiam ciepło wszystkich odwiedzających...
I oczywiście dziękuję za przemiłe komentarze ♡
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...