poniedziałek, 26 maja 2014

Przechowywanie i pranie szydełkowych koronek i serwetek... i więcej... // Storage and Wash Crocheted Laces and Doilies... and More...



Bardzo lubię szydełkować (jak zresztą wiele z Was) i choć do koronek i większych serwetek czy obrusów się dopiero przymierzam, to już od dawna, dzięki mojej Babci, wiem, jak się z takimi wyrobami powinno obchodzić i jak je prać i konserwować, aby jak najdłużej zachowały swoją urodę i cieszyły nasze - i nie tylko - oczy...

Wszelkie koronki i serwetki są przeważnie wyrobami delikatnymi, wykonanymi ze stosunkowo cienkiej bawełny czy kordonku bawełnianego lub jedwabnego. I jeśli będziemy prawidłowo o nie dbać, będziemy się nimi długo cieszyć :)

PORADY MARILLE:

Pranie:
Nasze wyroby szydełkowe, które się nam ubrudziły, dobrze jest uprać, gotując. Najlepiej w wodzie z mydłem lub w płatkach mydlanych (obecnie są już zresztą do kupienia płatki mydlane w postaci płynnej). Po doprowadzeniu do wrzenia, gotujemy je przez jedną godzinę.
Płukanie: płukać należy kilkakrotnie w zmienianej wodzie.
Ważne: Należy pamiętać, że szydełkowych wyrobów nie wykręcamy, a tylko wyciskamy, najlepiej przy użyciu ręcznika.

Żeby dobrze się prezentowały, zazwyczaj wymagają lekkiego usztywnienia.
Do takich delikatnych wyrobów stosujemy odpowiednio delikatny krochmal.

Krochmalenie:
Sporządzamy krochmal z mąki ziemniaczanej w następujących proporcjach: 1,5 łyżeczki mąki rozprowadzić 3 łyżkami zimnej wody (mieszając) i zalać - nadal cały czas mieszając - 1,5 litrem wrzącej wody.
Przestudzić przed użyciem.
Ten krochmal nadaje się do wyrobów bardziej wiotkich, zrobionych z miękkiego kordonku bawełnianego. Natomiast do krochmalenia ubiorów, firanek czy kap powinien być jeszcze bardziej rozcieńczony, aby nie były za sztywne i dobrze się układały.
Ważne: Jeśli jakieś wyroby używamy tylko sezonowo (np. latem), to przed schowaniem do szafy należy je wyprać, ale nie krochmalić. Dlaczego nie krochmalić, ponieważ ukrochmalone i przechowywane w takim stanie mogą nam zżółknąć.

Upinanie i prasowanie:
Po upięciu i wyschnięciu koronki prasujemy żelazkiem z temp. nastawioną na bawełnę. Prasujemy wyrób zawsze po lewej stronie i przez cienką tkaninę - ja używam do tego specjalnie zachowanych męskich chustek do nosa z cienkiej bawełny :)
Koronkę lub serwetkę układamy  - najlepiej w całości - na desce, przykrywamy tkaniną i prasujemy nie przez przesuwanie żelazkiem, ale tylko przez jego przykładanie, lekko naciskając. Dość często unosimy na chwilę żelazko do góry, aby koronka nam odparowała.

Mam nadzieję, że te moje drobne porady (a właściwie mojej Babci) się przydadzą i przedłużą urodę Waszych pięknych szydełkowych wyrobów.







A teraz z zupełnie innej beczki :)
Ponieważ dzisiaj jest Dzień Matki, to chciałam Wam złożyć życzenia.

Wszystkiego, co najlepsze dla Mamuś na całym świecie // All the best for Mums around the world.

I już zupełnie na zakończenie kilka zdjęć kilku Mam z różnych stron świata i z różnych czasów...















Życzę Wszystkim bardzo, bardzo miłego dnia ♡ ♡ ♡

piątek, 16 maja 2014

Hafty, zakupy i więcej... // The Embroideries, Shopping and More...

Już jakiś czas zamierzałam coś napisać, ale jakoś nie mogłam się zebrać do tego posta.
I nawet tematów miałabym sporo, tylko jakiś wewnętrzny opór mi przeszkadzał.
Tylko nie pytajcie, o co chodzi...
Tak sobie jednak myślę, że może nie tylko mnie się takie stany przydarzają...

W końcu się jednak zmobilizowałam.
W międzyczasie jednak coś tam cały coś dziergałam, jakieś krzyżyki stawiałam.
Postaram się po kolei tym chwalić (muszę jeszcze tylko porobić zdjęcia).

Na pierwszy ogień mój haft, na którym pracuję sukcesywnie - w przeciwieństwie do biednych kotów, które leżą odłogiem i zarastają zapomnieniem.
Jednak może uda mi się do nich w którymś momencie wrócić...
Prawda, że trochę go przybyło ♡


Haftuję go na Aidzie rustico (chyba, o ile dobrze pamiętam), muliną DMC (w trzy nitki).


A takie serduszka powędrowały do kilku osób, przy świątecznej i innych okazjach.
Niestety nie zdążyłam tym moim serduszkom porobić zdjęć.
Ale poprosiłam o jakieś zdjęcie (niedawno je otrzymałam) i dzięki temu mogę je pokazać.
Każde serduszko było inne kolorystycznie i trochę inaczej ozdobione.
Jak Wam się podobają...


Porobiłam też różne fajne zakupy, ale muszę je obfotografować.
Tak więc dzisiaj pokażę Wam tylko lamówki, z których kupna jestem niezmiernie zadowolona.
Bo są bardzo cieniutkie, 10 i 12 mmm. Jedne są bawełniane, a część atłasowa.
Pierwszy raz udało mi się takie dostać.
I do tego były przecenione - hurrra!!!
Jedynym mankamentem był mały wybór kolorów.




I jeszcze raz chciałam bardzo pięknie podziękować Kasi z Krzyżykowego Szaleństwa za obdarzenie mnie wyróżnieniem. Jest mi bardzo miło i czuję się 'pochlebiona'.


Tylko nie bardzo wiem jeszcze, komu powinnam przekazać dalej to wyróżnienie, bo tak naprawdę chciałabym obdarzyć tym wyróżnieniem Wszystkich, których odwiedzam i gdzie lubię zaglądać.
Czujcie się więc obdarowani, a w zasadzie obdarowane (jakoś męskich blogów robótkowych jeszcze nie napotkałam...)

I na zakończenie chciałabym Was obdarzyć cudownie pachnącymi konwaliami  (sama zresztą zostałam właśnie nimi obdarowana).
To były jedne z ulubionych kwiatów mojej Mamy, ja też za nimi przepadam ♡


  I już tradycyjnie pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za miłe komentarze i odwiedziny. 
Bardzo bliskie jest to memu sercu ♡ ♡ 

środa, 7 maja 2014

Prezenty, dary... // Gifts and Presents...

Przez kolejnych kilka postów będę nadrabiać zaległości, czyli trochę opowiem o wcześniejszych momentach z działalności pozablogowej, ale okołorobótkowej.

Tak się zdarzyło, że najpierw ja obdarowywałam, potem zaś sama zostałam obdarowana.
I muszę przyznać, że i to, i to bliskie jest memu sercu.
Bardzo miło jest dostawać prezenty, ale równie miło jest kogoś obdarowywać ♡

Jeśli chodzi o dary dla innych, to kilka moich włóczkowych prac powędrowało Tutaj, aby choć trochę wspomóc małego Stasia, który bardzo tego potrzebuje.






Małemu Stasiowi można pomóc w dowolnym momencie -  np. też Tutaj.
Zajrzyjcie koniecznie...



A całkiem niedawno ja też dostałam kapitalny prezent. Śliczne różniste włóczki i to całkiem niespodzianie i w dodatku od osoby znanej mi tylko z opowieści - czyli od koleżanki mojej córki.
Czyż nie jest to bardzo miły gest.
Tylko zobaczcie, jakie cudeńka do mnie przywędrowały:



Ten ostatni olbrzym to bardzo duża ilość włóczki stilonowej w pięknym rudawym odcieniu (czego, tradycyjnie już, zdjęcie nie oddaje)...
Początkowo zastanawiałam się, co z tym zrobić. Po konsultacjach zapadło postanowienie, że będzie dywanik do mojej 'ziemiańskiej posiadłości'.
A stilon będzie udawać Hoooked Zpagetti - tylko pewnie robótkę będę wykonywać z dwóch albo i nawet trzech nitek. Trochę przewijania mnie czeka...

I na zakończenie muszę koniecznie Wam pokazać przelotnego gościa, który zawitał w moje skromne progi i którego udało mi się uchwycić okiem aparatu.
Nawet mi zapozował, odwracając łepek w moją stronę.
Jaki jestem śliczny...



 I jeszcze chciałam się Wam pochwalić, że otrzymałam w ostatnim czasie wyróżnienie od Krzyżykowe Szaleństwo.
Więcej na ten temat w następnym poście...

Chcę Wam też pięknie podziękować za wszystkie odwiedziny, przemiłe słowa. 
To się liczy najbardziej  ♡ ♡ ♡ 
Zapraszam Was oczywiście jak najczęściej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...