wtorek, 29 lipca 2014

Filcowy Szal - Wiosenna impresja // Felt Shawl - Spring Caprice

Dzisiaj filcowych spotkań ciąg dalszy i dalszy ciąg mojej fascynacji tym procesem...
Musicie mi chwilowo wybaczyć tę monotematyczność...

Tak więc trochę znowu sobie eksperymentowałam i ufilcowałam sobie szal - taki na chłodniejsze dni lata i cieplejsze wiosenne...
W zasadzie bardziej ozdoba niż szal, ale taki właśnie miał być ♡
To pierwsza wariacja na ten temat...


I jest w moich ulubionych kolorach.
Nie pamiętam, czy już Wam wspominałam, że uwielbiam wszelkie odcienie zieleni, a najbardziej takie właśnie odcienie jak w tym szaliku, takie wiosenne ♡
Stąd zresztą nazwa szala - Wiosenna impresja - bo tylko wiosną możemy zobaczyć takie świeżutkie i jaśniutkie zielenie...
Żadna inna pora roku nie może się nimi poszczycić...


Niestety, tym razem zabrakło mi modelki, dzięki której mogłaby się uwidocznić cała uroda tego mojego szaliczka...
Pragnę również dodać, że do szala zaplanowana jest broszka, ale jeszcze nie zdążyła się zrobić taka, która by mi pasowała...
Ale może w późniejszym terminie uda mi się jeszcze dodać jakieś zdjątka ♡


A ponieważ dzisiaj poczyniłam wspaniałe wełniane zakupy, to jest więcej niż pewne, że w najbliższym czasie znowu coś filcowego popełnię...
W planach mam co najmniej ze dwa, trzy szale i oczywiście jakieś myszy ♡


I jeszcze się Wam chcę pochwalić chmurką w ślicznym kolorze, którą udało mi się złowić obiektywem mojego aparatu...
Prawda, że jest prześliczna ♡



Pragnę też powitać serdecznie mojego nowego Gościa Obserwatora ♡
Zaś wszystkim Wam dziękuję cieplutko za liczne odwiedziny i wspaniałe komentarze ♡♡♡
Dzięki nim chce mi się jeszcze bardziej coś robić !!!

piątek, 25 lipca 2014

Filcowa myszka ... i trochę lata // Felt Mouse ... and a Little Summer

Dzisiaj chciałam się Wam przedstawić swojego pierwszego zwierzaczka maskotkę uflicowaną metodą na sucho...
Co prawda mała myszka powstała już jakiś czas temu, tylko jeszcze nie było okazji do jej przedstawienia...
Jednak ponieważ niebawem powędruje do nowego domu, to postanowilam wcześniej ją pokazać.



Myszka jest ufilcowana z jasnobeżowej czesanki akrylowej (taka czesanka nie nadaje się do filcowania na mokro; to tak przy okazji zaznaczam).
Ma czarne oczka i czarne wąsiki, i bladoróżowy nosek, a do tego długi ogonek, który pomaga jej zachowywać równowagę, tak więc stoi zupełnie samodzielnie.
Liczy sobie zaś ok. 12 cm...


I miała mieć jakieś ładne ubranko, bo ta mysz to ona... Ale na życzenie tylko zmienię jej kolor szaliczka na czerwony i tak zostanie.
Najważniejsze, że się podoba...


Jak widać, mimo że stoi od jakiegoś już czasu przed sztalugą, to chyba jej zabrakło natchnienia i w ogóle pędzel gdzieś się zapodział... więc jak tu malować...


Mam nadzieję, że się wam spodobała moja myszka...
Liczę po cichu, że nie jest ostatnią i może za jakiś czas znowu jakaś pojawi się u mnie :)


I jeszcze na koniec obiecane w tytule trochę lata, oczywiście kwietnego...



Niech nasze oczy cieszą się tymi pięknymi barwami...



Chciałam też bardzo serdecznie przywitać mojego nowego Gościa Obserwatora :)
Zapraszam jak najczęściej w moje skromne progi...
Wam zaś bardzo dziękuję za liczne odwiedziny i wspaniałe komentarze :)
Dzięki nim bardziej  mi się chce...
I udanego wypoczynku dla tych, którzy mają okazję.



niedziela, 20 lipca 2014

Nowy filcowy szal // A New Felt Shawl

Jakoś mi się dzisiaj pomyślało, że jestem trochę podobna do Księżyca... i nie chodzi tym razem o jego krągłości, ale o jego fazy ♡
Do niedawna miałam dość długą fazę krzyżyków, a obecnie bardzo mocno tkwię w fazie filcowania i chwilowo nie zanosi się na zmianę...
Żywię jednak nadzieję, że Sal Jane Austen uda mi się dokończyć...

No i tak ufilcowałam następny szal, tym razem zresztą nie dla siebie.
I musiało być szybko, bo znajoma wyjeżdżała na wakacje...
Tak wyszło ♡

A tak wyglądał szal po ułożeniu...
Trochę mi przypominał bardzo puchaty dywanik...
W końcu jakby nie było, to co najmniej cztery warstwy merynosa australijskiego 20 mikronów...


Tym razem zdjęcia zostały zrobione w plenerze - Fort Bema (więcej o nim Tutaj już niebawem) - przy bardzo słonecznej pogodzie...
I w dodatku moja córeczka zgodziła się wcielić w rolę modelki ♡♡♡
Nieczęsto się to zdarza...


A to ja !!!
Tylko nie myślcie, że naprawdę tak szczupło wyglądam, to jakoś tylko tak wyszło...
Zresztą tylko na tym jednym zdjęciu, żebym przypadkiem nie wpadła w samouwielbienie...

Szal jest dwustronny...
Jedna strona trochę bardziej stonowana, a druga w bardzo żywych barwach...
I jest całkiem spory (co chyba trochę widać)...

I chciałam Wam powiedzieć, że to naprawdę wielka, wielka przyjemność widzieć, że wytwór naszych rąk podoba się bardzo i wzbudza taką radość...
Zapamiętałam z jakieś książki fajne zdanie "ubrała się w radość jak w sukienkę" i patrząc na moją znajomą, przymierzającą szal i jej wielkie Zadowolenie (musiałam to napisać z wielkiej litery, bo takie właśnie było), mogłabym powiedzieć, że otulała się tym moim szalem jak radością ♡
I nie byłoby w tym stwierdzeniu żadnej przesady...
Przyjemnie było patrzeć.


I jeszcze jakiś piękny kwiat złowiony po drodze moim obiektywem...
Może ktoś wie, co to za cudeńko???

I jakaś kaczka, bardzo ładnie nam pozująca...
Specjalnie po to do nas podpłynęła...
Kaczek było zresztą dużo więcej.


A dzisiaj w Warszawie szaro, deszczowo - niekiedy nawet bardzo - i grzmi okrutnie...
Jedna burza goni drugą, a rozpalone miasto odświeża się po fali upałów...


Kochani wspaniałej pogody Wam życzę!!!
Dziękuję też za liczne odwiedziny i Wasze wspaniałe komentarze ♡ ♡ ♡

wtorek, 15 lipca 2014

"Filcowe ubranko" dla mojej komórki // 'Felt dress' for My Mobile Phone

Ostatnio trochę byłam zapracowana, gdyż realizuję kilka projektów jednocześnie...
Oprócz tego oczywiście "biorę udział" w codziennym życiu, w którym, jak to powszechnie wiadomo, różnie bywa...
W każdym razie filcuję namiętnie i na różne sposoby, nie zapominając oczywiście o kończeniu rozpoczętych haftów...
Dzisiaj pragnę Wam pokazać nowe "ubranko" dla mojego telefonu komórkowego.
Po raz pierwszy stworzyłam namiastkę obrazka na materiale (wełna parzona), stosując technikę filcowania na sucho, czyli specjalnymi igłami...
Podczas pracy  udało mi się złamać aż dwie i trzecią lekko nadwerężyć.
Jeśli nadal zachowam taką częstotliwość, to zbankrutuję przy tych moich filcowankach...
Postaram się następnym razem pokazać też moje narzędzia pracy.

Ale miał to być rodzaj eksperymentu.
W założeniu chciałam wypróbować, czy filcowanie na sucho może zostać następnie utrwalone procesem na mokro???
No i udało się ♡♡♡
Z efektów jestem bardzo zadowolona i już wiem, że będę mogła tymi łączonymi technikami wykonywać też większe rzeczy, co sobie właśnie planuję...


Tak wyglądał obrazek ufilcowany na sucho (kontury motyli powstały za pomocą foremki do ciasta...
Cała reszta to już moja własna inwencja...
I zobaczcie, jak ciekawsko wygląda lewa strona... (część wełny merynosowej została przefilcowana igłą na lewą stronę)...


A tak wygląda moje przyszłe etui na telefon po procesie filcowania na mokro (wymiary zmniejszyły się ok. jeden centymetr, czyli dużo mniej niż normalnie przy filcowaniu na mokro).
Widać, że kolory się odrobinę stonowały, ale, co najważniejsze, kontury obrazka nie uległy zbytnim zmianom... I o to właśnie mi chodziło...


Ostatecznie "ubranko" mojej komórki wygląda tak...
Jeszcze się tylko zastanawiam, czy dorobić jakieś zapięcie.
Zastanowię się...
W każdym razie podoba mi się... i moim koleżankom zresztą też ♡



I  jeszcze jedno zdjęcie mojego nowego ptaszka, który bardzo się spodobał... tak więc następny pofrunął do swojego nowego domu...


Witam pięknie mojego nowego Gościa Obserwatora ♡♡♡
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie ♡♡♡
Dziękuję Kochani za wizyty i fantastyczne komentarze ♡

To dla Was te piękne peonie, jedne już z ostatnich w tym sezonie...



niedziela, 6 lipca 2014

Filcowa gałązka - może jarzębina... // Felt Twig - Maybe Rowanberry...

Ostatnio na przerywnik pomiędzy moimi różnymi haftami postanowiłam znowu zmierzyć się z filcem, tym razem metodą na sucho, czyli za pomocą specjalnych igieł.
I tym razem bez żadnych kursów (co do których niekiedy mam mieszane uczucia, ale o tym innym razem), tylko samodzielnie. 
Oczywiście metodą prób i błędów, ale wtedy człowiek (czytaj: ja) najlepiej się uczy...
I oto, co mi wyszło...

Z takich właśnie wełenek najwyższej jakości (21, 20 18 mikronów) robię swoje 'filcowanki'...




Musicie mi wybaczyć tę ilość zdjęć, ale inaczej nie mogłam ;)

Najpoważniejszy błąd, jaki popełniłam, to ukształtowałam z cienkiego druciku (zresztą nie do końca odpowiedniego, ale nie miałam innego...) od razu całą gałązkę i potem naprawdę miałam schody z jej filcowaniem...
Jednak w końcu się udało, choć trochę trwało i jestem zadowolona za świeżo zdobytej wiedzy, a i gałązka nie wygląda tak okropnie ♡
Chyba z niej zrobię broszkę, żeby była bardziej wszechstronna...




A ja już znowu eksperymentuję z filcem... 
Tym razem łączę dwie metody, filcowanie na sucho i na mokro.
I jeśli się uda, to będzie wstęp do bardzo dużej pracy w przyszłości, ale jakiejś niezbyt odległej...



A to zdjęcie wysłałam na letni konkurs fotografii "Czerwonego lata" (kliknij na zdjęcie poniżej)...
Może mi się uda, trzymajcie kciuki !!!!



PORADY MARILLE:
A na koniec - mam nadzieję, że dotrwałyście - jeszcze kilka słów o cienkopisie firmy Prym, bo padło takie zapytanie... 
Rysujemy sobie kratki na materiale/kanwie do haftu (choć pewnie i przy szyciu można go wykorzystywać, ale osobiście jeszcze nie próbowałam), a po zakończeniu haftowania zanurzamy cały haft w ciepłej wodzie (ok. 40 stopni C). 
Zrobiłam próbkę i muszę przyznać, że schodzi idealnie...
Cienkopis jest w kolorze niebieskim, a zdecydowałam się właśnie na cienkopis, gdyż dzięki precyzyjnej końcówce zostawia delikatniejsze i subtelniejsze linie, co w przypadku zwykłego mazaka na tkaninach drobno tkanych się nie sprawdzało.
Doradzam zresztą, zwłaszcza na nowej i nieznanej tkaninie, wykonanie próbki przed rozpoczęciem naszego haftu...
Zawsze to bezpieczniej...
Wcześniej próbowałam mazaka samoznikającego, ale jak na moje potrzeby za szybko znikał i tym samym nie spełniał swojej roli.
WAŻNE: Dopóki nie usuniemy wszystkich śladów mazaka, nie należy haftu prać z użyciem detergentów...

I to by było na tyle dzisiaj...
Jakoś długo wyszło...

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie, dziękuję za przemiłe komentarze 
i życzę dalszej pięknej pogody ♡♡♡


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...