poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Wyhaftowany koń ... i porządki... // Embroidered Horse ... and Cleaning ...

Co ma koń do porządków???
Od razu tłumaczę, że nie mają ze sobą prawie nic wspólnego ;) ... poza nitką ...
Tak więc najpierw będzie o koniu, a dopiero potem o porządkach...

Postanowiłam wyhaftować sobie jakiegoś konia (oczywiście mam co do  niego pewne plany w przyszłości) i trochę z tym haftem poeksperymentować.
Miał to zresztą być też przerywnik w moich filcowankach...
Haftowałam na resztkach jakiejś starej białej kanwy muliną Ariadną 1372.
Niestety, nie utrwaliłam tego etapu na żadnym zdjęciu.
W każdym razie po wyhaftowaniu postanowiłam zafarbować mojego konika w herbacie.
No i zobaczcie, jak potem wyglądał (choć na zdjęciu to jakoś tę herbatę słabo widać)...


Następnie stwierdziłam, że jakoś minimalnie chociaż podmaluję mu tło.
Zrobiłam to akwarelami ze starych zapasów, a konkretnie brązową.
I wyglądało to tak...


Po czym doszłam do wniosku, że jak na pierwsze eksperyment tego typu, to da się jakoś wytrzymać, chociaż bez żadnej euforii...
I postanowiłam swój hafcik na koniec wyprasować, żeby się lepiej prezentował.

Bardzo jestem ciekawa, czy się Wam spodoba ???
Koleżanka, która go dzisiaj oglądała, stwierdziła, że wygląda świetnie.
Chyba rzeczywiście trochę lepiej niż na zdjęciach...



Jeszcze nie zapadła ostateczna decyzja, czy konik zostanie oprawiony, czy  też może będzie zdobił jakąś poduszkę...


Jeśli komuś ten haft konia się spodobał i miałby ochotę go wyhaftować, to zapraszam :)
Zamieszczam wzór (kliknij na obrazek, aby go powiększyć) do pobrania i życzę Wam miłego haftowania...



No to teraz możemy przejść do porządków :)
Dwa dni ciężkiej pracy (a w zasadzie harówy) i w końcu moje wszystkie niteczki zostały przewinięte i znalazły swoje miejsce w pudełkach (które dostałam już jakiś spory czas temu na imieniny).
1,5 pudełka DMC + 0,5 pudełka niby jakieś wełenki do haftu
1 pudełko Ariadny + coś nieznanego
1 pudełko jedwabii + jakieś nieznane melanże...


Na początku wydawało się, że będzie trochę luzu, ale w trakcie zaczęło się robić coraz ciaśniej i ciaśniej i zapasu prawie w ogóle nie zostało :(


Jedno marzenie porządkowe się spełniło.
Bardzo jestem z tego powodu zadowolona...
Naprawdę bardzo...
Teraz czekają mnie jeszcze gorsze porządki - zdjęcia z jakichś kilkudziesięciu lat...
Zgroza trochę mnie ogarnia, jak o tym pomyślę...

No i to by było na tyle dzisiaj...

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
Z całego serduszka dziękuję za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze ♡
Jesteście Wspaniałe ♡ ♡ ♡



wtorek, 19 sierpnia 2014

Filcowa biała myszka // Felt White Mouse

Chciałam Wam przedstawić następną filcową myszkę.
Tym razem w kolorze białym...
Też filcowana na sucho...
I jeszcze  zrobiłam jej bardzo strojną sukieneczkę na szydełku, żeby zadawała szyku...
I koszyczek, żeby miała w czym nosić zebrane kwiatki...




A tak panna myszka wygląda bez ubranka...




I znalazłam dla niej świetną parasolkę...
Poznajecie, to taka koktajlowa ozdoba.
Idealnie pasuje wielkością i panna myszka jest nią zachwycona...


Mam nadzieję, że moja nowa panna się Wam choć trochę spodoba...
W założeniu ma być cała gromadka... i to w różnych kolorach.
Ale nie wydam się, jakie to myszki będą...


A teraz biegnę poodwiedzać Wasze blogi, bo nie było mnie kilka dni i pewnie dużo mnie ominęło...


Tradycyjnie już bardzo wam dziękuję za wspaniałe komentarze i liczne odwiedziny  :)
Jesteście po prostu fantastyczni ♡♡♡
I jeszcze witam z ogromną radością mojego nowego Gościa Obserwatora ♡
 A te piękne kwiatki dla Was są, żeby cieszyły Wasze oczy...


środa, 13 sierpnia 2014

Jedwabny szal - Letnie kwiaty... i park // Silk Scarf - Summer Flowers... and Park

Dzisiaj na odmianę szal filcowany na jedwabiu - oczywiście metodą na mokro...
Powstał już kilka dni temu, ale dopiero niedawno go obfotografowałam i pokazuję...
Niestety, przyznaję się, że dość znaczenie się rozmija z moim zamysłem.
Buuu !!! Przykro mi...
Może następny będzie bardziej przystawał do moich wyobrażeń.



Ale mota się go na szyi fajnie i jest baaardzo milusi w dotyku...
To też już coś...
A ja już wymyśliłam sobie następny i teraz czekam niecierpliwie, aż wybrane kolory wełny do mnie dotrą...


Niestety, modelki nadal brak, co jest bardzo odczuwalne właśnie w przypadku szali.
Może jakaś znajoma się nawinie, to uzupełnię wpis...

Zazwyczaj swoje szale fotografuję w niewielkim parku w pobliżu mojego domu, o którym już kiedyś wspominałam - Tutaj...
I dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka zdjęć ukazujących, ile w tym parku pozostało jeszcze z dawnych ogrodów... I jak fajnie drzewa"sadowe" pomieszały się z parkowymi...
Oczywiście najwięcej jest jabłoni, ale są też śliwy i grusze, a nawet jakiś orzech włoski też ocalał.
I może z tych jabłuszek zrobię sobie ocet jabłkowy...
Tak więc, jak same widzicie,  nie na darmo jego nazwa brzmi "Sady Żoliborskie"...
Najgorsze, że drzewa owocowe bardzo są już wiekowe i grozi im wymieranie...
A ja tak bardzo lubię ten park, jest taki inny...







Dotarły też do mnie nasionka maków pełnych, za które bardzo pięknie dziękuję Ewie. Pożyczyłam sobie od Niej zdjęcie (tutaj), żebyście mogli zobaczyć, jakie są piękne...
Mam nadzieję, że u mnie też takie wyrosną...


I już zupełne zakończenie pragnę się Wam, jaką prześliczną niewielką ramkę upolowałam na straganie z tzw. niby starociami...
Co prawda, jest w jednym miejscu pęknięta, ale się sklei i mi to nie przeszkadza...


Dziękuję za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze...
Liczę, że u Was też się trochę ochłodziło, co jest cudowną odmianą po miesięcznej fali upałów...
I niech tak nam zostanie !!!
I pozdrawiam Was bardzo serdecznie :)

środa, 6 sierpnia 2014

Filcowe kwiaty i coś... // Felt Flowers and Something...

No i nie da się ukryć, że nadal u mnie baaardzo filcowo ♡ ♡ ♡
Jakoś bez tego ostatnio ani rusz...
Choć w tzw. międzyczasie coś udało mi się popełnić na szydełku...
Jak tylko obfocę, to się będę Wam chwalić...

A dzisiaj filcowe kwiaty...


Ciągle coś nowego mnie korci, a przy okazji zdobywam coraz większe doświadczenie i liczę po cichutku, że może mi coraz lepiej będzie wychodzić.
Niestety, nadal nie mogę stwierdzić, że jestem zadowolona z efektów.
Nic to , nie poddam się...
Tak więc w najbliższej przyszłości możecie się nadal spodziewać jakichś szali, kwiatków, może też zwierzaków i inszych inszości...



Te dwa kwiatki to będą chyba broszki, choć nic jeszcze nie jest na sto procent ustalone...
Mogą w końcu dołączyć jako element czegoś innego.
Zobaczymy, co przyszłość pokaże.



I jeszcze chciałam Wam pokazać pewną ciekawostkę, zresztą też związaną z filcowaniem (widocznie jest mi ostatnio to pisane)...
Otóż rozglądam się od pewnego czasu za maszyną do szycia i zaglądam sobie w różne miejsca i podziwiam, i czytam.
Bo co prawda za szyciem na maszynie jakoś nie do końca przepadam (uwielbiam szycie ręczne), to jednak maszyna jest narzędziem pożytecznym.
Niby posiadam Łucznika, ale jest naprawdę mocno wiekowy i chyba nadszedł czas, aby go zamienić na coś nowszego...
Po tej przydługiej dygresji wracam do ciekawostki, o której wspomniałam...
A jest nią ta oto maszyna...
...maszyna do filcowania...
Czegóż to człowiek nie wymyśli...
I nawet podobno ciekawe efekty można za jej pomocą osiągnąć.
Więcej informacji tutaj.



Ja jednak pozostanę przy filcowaniu ręcznym, które mnie całkowicie urzekło, o czym wspominam zresztą dość często ♡



Dziękuję Wam bardzo za liczne odwiedziny 
i za przemiłe komentarze, które są dla mnie bardzo ważne ♡ ♡ ♡
Witam też serdecznie mojego Nowego Gościa Obserwatora ♡ 
I życzę Wszystkim miłego tygodnia...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...