wtorek, 30 września 2014

Candy tematyczne // Thematic Candy

Trochę mnie nie było :)
Wyjechałam w odwiedziny do koleżanki i było super... choć oczywiście, tradycyjnie już, za krótko...
Mnóstwo się działo, ale więcej na ten temat w następnym wpisie.
A chwilowo dwa zdjęcia, aby pokazać, w jakim pięknym otoczeniu przebywałam, choć nie wszystko udało mi się utrwalić na kliszy...
W każdym razie było naprawdę urokliwie i cicho, i lesiście dokoła.
I mnóstwo ciekawych i pięknych miejsc wokół...



Jak już zapowiadałam wcześniej (Tutaj), przygotowałam mała niespodziankę dla Was, może się spodoba. Myślałam, ze uda mi się to ogłosić przed wyjazdem, ale zabrakło czasu.

Tak więc teraz ogłaszam uroczyście CANDY...



Będzie to candy tematyczne (tak sobie wymyśliłam), co oznacza, że w przyszłości będzie jakieś inne (jeszcze nie wiem, w jakiej kolejności, ale każde będzie poświęcone mojej kolejnej pasji, czyli filcowaniu, haftowi itd.).
A to jest skierowane do osób lubujących się w robótkach szydełkiem i na drutach.

Dlaczego akurat teraz to candy???
A więc po pierwsze, bo własnie niedawno zamieściłam mój 100 WPIS, a po drugie stwierdziłam, że bardzo się w tej dziedzinie zaniedbuję i postaram się poprawić ;)

Candy będzie trwało do 15 listopada, a 16 ogłoszę wyniki.

Dla przypomnienia moje zasady:
1. Zgłaszasz udział w candy, wpisując komentarz pod postem (osoby bez bloga proszę o podanie maila)
2. Zostajesz moim obserwatorem
3. Zamieszczasz powyższy bannerek (podlinkowany) na pasku bocznym swojego bloga lub na swojej stronie na FB, wtedy proszę o info)
4. Będzie mi miło, jeśli polubisz mnie na FB - link na bocznym pasku :)
5. Wysyłka tylko na terenie Polski, przykro mi...

Candy będzie może trochę nietypowe, bo takie dwuskładnikowe.
Jedną część pokazują zdjęcia, ale drugą częścią będzie NIESPODZIANKA (oczywiście nadal utrzymana w tematyce candy oraz jakieś drobiazgi).
Na zdjęciach 6 motków po 5 dkg bardzo pięknego niemieckiego akrylu w modnym kolorze fuksjowego różu, kilka par drutów oraz szydełko marki Pony.
Uzupełniająco dodam, że włóczka jest na druty 3-3,5.



Mam nadzieję, że moje Candy się Wam spodoba !!!

I jeszcze na zakończenie kilka zdjęć bardzo przeze mnie lubianych kasztanów, bez których żadna porządna jesień nie może przecież istnieć, i które zbieram namiętnie co roku, aby gościły w moim domku aż do następnego sezonu...


I tylko zobaczcie, jaka niespodzianka mnie spotkała po wyjęciu kasztana z kolczastej łupiny...
Pod nim tkwiły dwa maleństwa...
Pierwszy raz z czymś takim się spotkałam.

Czy Wy też kochacie te jesienne kasztanowe wspaniałości ?????


Na zakończenie pozdrawiam Wszystkich bardzo ciepło :)
Dziękuję Wam pięknie za liczne odwiedziny i wspaniałe komentarze.
Jesteście fantastyczni po prostu!!!

I już zupełnie na sam koniec jeszcze raz zapraszam Wszystkich na moje Candy.




wtorek, 16 września 2014

Szara filcowa torebka // Grey Felt Bag

A ja cały czas eksperymentuję, no może nie cały czas, ale całkiem sporo...
Tym razem chciałam wam pokazać moją pierwszą filcową torebkę...
Trochę zachodu z nią było, nie będę ukrywać...
I jeszcze nie do końca jest gotowa, ale z wnętrzem będę musiała poczekać na maszynową wenę, która dość dawno mnie opuściła i chwilowo nie chce powrócić...

Czy Wy też tak macie, że jakiś rodzaj aktywności robótkowej w jakimś czasie kompletnie Wam nie pasuje i nic nie można na to poradzić?????

Nio to teraz już torebka ♡
Cała w szarościach, ale za to z kolorowym "rysunkiem"...



Poniżej tył torebki, a jeszcze niżej przód, który jest schowany pod klapą...



I, jak zazwyczaj, muszę się Wam pożalić, że efekty dalekie są od moich oczekiwań i zamierzeń.
Przy pannie inspirowałam się malarstwem Amedeo Modiglianiego (to jeden z moich ulubionych twórców), ale nie bardzo to w efekcie na niego wygląda...
Już prędzej może Chagall... choć to też tak na wyrost...
W każdym razie jest zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałam.



Jednak z samej torebki jestem w miarę zadowolona, gdyż sporo się przy niej nauczyłam nowego.

Zasadniczo jest filcowana na mokro (wełna z merynosów australijskich 18 i 20 mikronów), choć elementy "malarskie" najpierw były filowane na sucho, a potem znowu na mokro... tak więc robienie torebki trochę trwało...
I w miarę fajnie wyszły włosy panny, które są zrobione z loków bambusa... przed ufilcowaniem na mokro w ogóle wyglądały rewelacyjnie.
I jeszcze muszę się przyznać, że uwielbiam jedwabną czesankę, która potem na gotowym wyrobie daje takie wspaniałe refleksy świetlne (na zdjęciach oczywiście prawie niewidoczne)...
Ach te lśnienia ♡

I jeszcze zbliżenie na ptaszora, który mi się podoba, a szczególnie jego spojrzenie...


I co powiecie o tej mojej pierwszej torebce???
Naprawdę bardzo jestem ciekawa Waszych opinii ♡

I na koniec mały bukiet kolorowych jesiennych kwiatów, boć przecie jesień już tuż za progiem stoi, choć lato nie kwapi się z odejściem ( i bardzo dobrze, niech jak najdłużej z nami będzie...)



Wszystkich Was pozdrawiam bardzo serdecznie ♡
Wielkie dzięki za wspaniałe komentarze i liczne odwiedziny...
Cudownie, że jesteście ♡ ♡ ♡

środa, 10 września 2014

Lalki i ... filcowanie // Dolls and ... Felting

Jak może zauważyłyście, od jakiegoś już czasu bardzo mocno jestem zafascynowana filcowaniem i wszystkim, co się z tym wiąże...
Ciągle coś nowego wymyślam i potem te swoje pomysły "przetwarzam na realność"...
Z różnym zresztą skutkiem...
Często efekty tego mojego filcowania dalekie są od wyobrażeń...
Niemniej cały czas coś nowego tworzę, doskonaląc przy tym technikę i odkrywając nowe możliwości (a tych jest, mam wrażenie, nieskończenie wiele)...
Ostatnio próbowałam filcowania na nowym materiale i wpadłam na pomysł stworzenia wdzianka dla mojej ulubionej modelki Wisenny, czyli lalki BJD...
No i tak wyszło...
Z wyglądu wdzianka jestem zadowolona, za to dużo mniej z samych zdjęć... ale podobno nie można mieć wszystkiego :)





A dodatkowo sprawdzałam, czy uda mi się zrobić torebkę "w takim wymiarze".
Może nie do końca jest to to, co zamierzałam, ale jak to się mówi - ujdzie w tłoku...




Tak więc powoli dojrzewam do podjęcia decyzji o zrobieniu jakiegoś ubranka dla siebie...
I szczerze mówiąc, już się nie mogę doczekać pierwszych prób.
Dla ułatwienia zacznę chyba od jakieś prostej bluzeczki...
Przyznam się, że jeszcze kilka innych drobiazgów powstało, ale czekają na jakieś drobne wykończenia, no i muszę je obfocić...
Tak więc pojawią się za jakiś czas dopiero.

Na zakończenie wracam jeszcze do dalszej prezentacji mojej Wisenny...
Nie wiem, czy Wam się spodoba, ale mnie tak, przyznaję nieskromnie ;)





Wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam :) 
Dziękuję za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze...
Jesteście fantastyczni !!!

Och i jeszcze chciałam zapodać, że szykuję małą niespodziewajkę dla Was :)

czwartek, 4 września 2014

Rozpoczęcie sezonu zimowego // The Start of The Winter Season

Sezon zimowy u mnie ogłaszam za rozpoczęty !!!!!
Co oczywiście zupełnie nie oznacza, że tęsknię za zimą... Bez przesady...
Trochę to wynikło przypadkowo...
Pewnego popołudnia naszła mnie chętka na zrobienie ciepłych zimowych rękawic, które już dość dawno sobie samej obiecałam.
No i zabrałam się do tego.
A oto efekty...


Rękawiczki są bardzo ciepłe, czterowarstwowe...
Oczywiście - prawie już tradycyjnie - zdjęcia nie do końca oddają ich kolory...
Podstawowym kolorem jest ciemna zgniła zieleń, taka trochę przygaszona.
Bardzo mi się podoba taki zestaw barw i był specjalnie dobierany do mojego jesienno-zimowego ciepłego płaszczyka.
Jeszcze tylko brakuje mi jednego albo dwóch szaliczków i już będę całkowicie przygotowana na niespodzianki naszej polskiej zimy :)



Tym razem starałam się na wierzchu każdej rękawiczki stworzyć obrazek mleczy...
No cóż, jak zwykle nie do końca mi się to udało, ale troszkę tak.
Jak ktoś bardzo się będzie starał, to może dojrzy tam jakieś mlecze ;)
Ogólnie jestem w miarę zadowolona...

Jakoś niedługo później bawiła w gościach u mnie pewna miła osóbka, której te rękawiczki bardzo przypadły do gustu... Tak więc niebawem będą następne ;)




I jeszcze na skrzydłach poczty mailowej przyleciało do mnie bardzo miłe zdjątko...
Mój haft, oprawiony w piękną ramę, zawisł na poczesnym miejscu w domku bliskiej mi osoby...
Sam haft jest całkiem spory... jego wymiary to 64 x 28 cm - to tak uzupełniająco :)
Bardzo mi miło, że moi ulubieni elfowie, czyli Maedhros i jego dwaj bracia bliźniacy - więcej patrz TutajTutaj - stali się ozdobą ściany...
Zresztą Fingon, mój ukochany Eldar, też powędrował do innego zaprzyjaźnionego domu (zobacz TutajTutaj).


I jeszcze trochę kuchni na koniec, czyli jakieś moje przetwory...
W tym roku nie będzie ich za dużo (z różnistych przyczyn), ale na początek są powidła z polskich morelek... Bardzo je lubię...
W planach są jeszcze brzoskwinie i śliweczki i może jeszcze jakieś grzybki... i może jeszcze coś...
Zobaczymy, co z tych planów wyjdzie :)




Chciałam Was wszystkich serdecznie pozdrowić i życzyć miłego weekendu !!!
Dzięki za mnóstwo wspaniałych komentarzy i liczne odwiedziny :)
Jesteście Wspaniałe !!!
Witam też bardzo gorąco moich nowych Gości Obserwatorów :)
Pozdrawiam Was cieplutko...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...