piątek, 31 października 2014

Filcowy szal 'Gigant' // Felt Shawl 'A Giant'

I znowu filcowy szal ;)
Ale inne rzeczy też cały czas powstają, nie nadążam wykańczać i obfotografowywać.
Na szczęście (chyba na szczęście) niebawem będę miała niewielką przerwę w tych moich działaniach (więcej na ten temat już po samej przerwie)...

A teraz wracam do mojego szala (w tzw. międzyczasie powstał już zresztą następny, ale nawet nie został obfocony, choć nosi się mi go rewelacyjnie)...


Jest to największy z szali, które dotychczas ufilcowałam... naprawdę jest ogromny, co zresztą widać lepiej, kiedy prezentuje go modelka - udało mi się namówić koleżankę na tę sesję :)
I jest też trochę grubszy... sama ciepłota...


 Jak widać, znowu został zrobiony w moich ukochanych zieleniach...
Nic na to nie mogę poradzić, ale przepadam za tymi kolorami...
Jest lekko wyprofilowany na dole, trochę wyokrąglony, aby przy zakładaniu był dłuższy z tyłu...


Szal bardzo się spodobał i niebawem powędruje do jednej mojej znajomej...
Tak więc mam ogromną satysfakcję, że zdobył uznanie, choć nie był robiony na zamówienie.
Tym bardziej, że nieźle dał mi w kość w trakcie samego filcowania.
Nie jestem pewna, czy gdybym wiedziała, na co się porywam, czy bym sobie nie darowała...
Naprawdę było ciężko momentami, ale jakoś dałam radę.

I zobaczcie, jak ten mój 'Gigant' wygląda na modelce...
Prawda, że nieźle można się nim omotać i poopatulać...


Bardzo jestem ciekawa, czy komuś z Was też się spodoba taki duży szal i w takich kolorach???




A na zakończenie pokażę Wam jeszcze kilka fotek (już zresztą nie moich) z Festiwalu Światła, który miał miejsce w Łodzi.
Koniecznie muszę czatować i w następnym roku tam się znaleźć na takiej imprezie.



Bajecznie kolorowe i piękne widowisko, bo jeszcze oglądałam krótkie filmiki (TUTAJ), a zdjęcia nie wszystko są w stanie oddać, szczególnie zmieniających się kolorów...
Coś fantastycznego...
Więcej na temat samego festiwalu oraz więcej zdjęć  TUTAJ i TUTAJ...
Polecam, warto pooglądać i się pozachwycać...


Chciałam Wam gorąco podziękować za całe mnóstwo odwiedzin i cudowne komentarze :)
To jest właśnie fantastyczne w blogowaniu !!!!!
Witam też serdecznie moich nowych Gości Obserwatorów.
Wszystkich pozdrawiam bardzo ciepło :)


czwartek, 23 października 2014

Gwiazdki i gwiazdeczki // Stars and Starlets

Ostatnio znowu nabrałam ochoty na haft krzyżykowy i tak bardzo powoli, można by to tak określić, wkroczyłam w okres przygotowań do Świąt...
A wszystko to za sprawą gwiazdek i gwiazdeczek, z których część już nawet udało mi się wykończyć i postanowiłam się nimi pochwalić :)
Bardzo jestem ciekawa, czy się choć trochę spodobają Wam ???



Gwiazdek powstało już trochę więcej, ale nie wszystkie jeszcze zyskały ostateczny wygląd, tak więc jeszcze będę je pokazywać...
Powstał też nieduży samplerek świąteczny, oczywiście również gwiazdkowy, ale ten też jeszcze nie jest zupełnie ukończony.


Część tych gwiazdeczek powędruje jako upominkowe drobiazgi do miłych memu sercu istot :)

Poza tym powstaną jeszcze, przynajmniej taką mam nadzieję i plany, inne drobne świąteczne hafciki...
I przyznam się szczerze, że bardzo się cieszę z tego powrotu hafciarskiej pasji, bo może też moje niedokończone samplerki, nie wspominając o większych rzeczach, doczekają się reaktywacji.
Trzymajcie kciuki, aby się tak stało...

Nie myślcie jednak, że porzuciłam moje filcowanki. Co to, to nie...
Powstał jakiś nowy szal i coś tam jeszcze się pomału zaczyna być gotowe.
A planów na przyszłość w tej dziedzinie całe mnóstwo w mojej głowie tkwi.
Ale o tym już następnym razem..



A teraz kilka zdjęć nieba...
Nigdy mi się nie znudzi jego obserwacja.
Jest to fantastyczna uczta dla oczu i wielka dla mnie pokusa do chwytania tych ulotnych wrażeń okiem mego aparatu, by ocalić je od zapomnienia...




I tylko popatrzcie, jak przestrzeń przestworzy jest zapełniona...
Samoloty i może jakieś UFO albo jakiś inny obiekt (na zdjęciu poniżej), którego nie udało mi się zidentyfikować, mimo dość długiej obserwacji...


I jeszcze chciałam bardzo serdecznie powitać moich nowych Gości Obserwatorów. 
Fantastycznie, że jesteście i mam nadzieję, że pozostaniecie ze mną na dłużej.
Dziękuję też Wszystkim za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze...
Aż chce się więcej i lepiej...

niedziela, 12 października 2014

Filcowy zestaw... i ja w lesie... // Felt Set... and Me in the Forest

Tym razem stanęłam przed dość trudnym zadaniem.
Znajoma poprosiła mnie o ufilcowanie rękawiczek do kompletu do czapki, którą już posiadała.
To było o tyle trudniejsze, że nie wiedziałam, jakich kolorów użyto (a te w procesie filcowania zmieniają się, tak samo zresztą, jak i czesanka jedwabna) i czy zastosowane przeze mnie dadzą taki sam lub podobny efekt.
Poza tym to miały być grube rękawiczki, a te mają zupełnie inną fakturę niż cienki szalik czy czapka.
No, ale jakoś uporałam się z tą kolorystyczną kwestią...



I choć nie jest idealnie, co widać na zdjęciach, to jednak w tzw. realu nie jest najgorzej...
I chyba nawet sporo lepiej niż na zdjęciach.
Zwróćcie uwagę na fakturę rękawiczki - cztery warstwy wełny, dużo intensywniej filcowane, dają w efekcie zupełnie inny wygląd.



Ale najważniejsze to to, że rękawiczki na tyle się spodobały, że został domówiony jeszcze do kompletu szal, który miał zostać ufilcowany na wełnianej czarnej dzianinie.
W związku z tym w tym wypadku zastosowałam dość sporą ilość czesanki jedwabnej, aby szal nie wypadł zbyt czarno...
A tak to wyglądało po ułożeniu wzoru (niestety zdjęcia trochę przekłamują barwy, bo to nie jest taka czerwień)...


A tu już po ufilcowaniu, w towarzystwie czapki...
Tutaj kolory trochę bardziej zbliżone do rzeczywistości.

Podstawową barwą miała być amarantowa czerwień - dla zniwelowania czarnego podkładu - z kolei aby przełamać tę czerwień, użyłam więcej granatu zmieszanego z turkusem i dodatkowo użyłam bardzo dużo kolorowej czesanki jedwabnej, aby szal mienił się świetlnymi błyskami...
I wyszło nawet nie najgorzej...
I znowu podobało się bardzo, a to jest zawsze najważniejsze.

Pewnie doskonale jest Wam znane to uczucie niepewności, kiedy przekazujecie w ręce przyszłego właściciela pracę w wykonaną własnymi rączkami i zastanawiacie się, czy się spodoba...
W przypadku wyrobów filcowych ta niepewność jest dużo większa, bo nie możemy zrobić pracy wg jakiegoś konkretnego wzoru... I nie możemy w taki sposób wykonać naszej pracy, aby mieć pewność, jaki będzie jej efekt końcowy...
A jak Wam się podoba szalik i rękawiczki ???



To teraz z zupełnie innej beczki...

Już od dłuższego czasu wybierałyśmy się ze znajomą na grzyby (bardzo to lubię).
I w końcu w miniony piątek to uczyniłyśmy... lepiej późno niż wcale...
Ale w tym wypadku okazało się niestety, że za późno.
Jedyny grzyb, jaki dostrzegłam, to ten poniżej, który oczywiście zwiódł mnie z oddali... nawet listek sobie tak ustawił pod kapeluszem, że udawał nóżkę (a to bestia...)


Mimo braku grzybów spacer po lesie bardzo piękny i bardzo już jesienny...
Wspaniałe są te wszystkie barwy, w które pani jesień się stroi.
I na zakończenie ja zanurzona w tej jesiennej barwności...

Zdjęcia autorstwa mojej znajomej, gdyż tym razem nie zabrałam na wyprawę aparatu, czego trochę potem (z braku grzybów) żałowałam...
Jeszcze tego lasu trochę pokażę w następnym wpisie.

Och i jeszcze muszę koniecznie dopisać, że wróciłam do haftu (świąteczne drobiazgi)... może w końcu wykończę kilka moich nowszych i starszych ufoków...
Trzymajcie kciuki :)

 I jak zwykle pragnę Wszystkich odwiedzających i komentujących gorąco pozdrowić :)
Witam też bardzo serdecznie wszystkich nowych uczestników candy 
i moich nowych gości obserwatorów !!!
Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej...
Cieszę się, że jesteście :)

niedziela, 5 października 2014

Szal 'Filc i koronki'... i wakacje // Shawl 'Felt and Lace'... and Holidays

Jak już we wcześniejszym poście nadmieniałam, byłam na jakby wakacyjnym wyjeździe...
Nie dosyć, że we wspaniałej okolicy, to jeszcze mnóstwo się działo, tak więc pewnie będę o tym wspominać jeszcze i w następnych wpisach...
Przebywałam w okolicach Pszczyny, gdzie zresztą często bywałyśmy, co widać już na zdjęciach z poprzedniego wpisu...
Za którymś razem powędrowałyśmy do Pszczyńskiego Pałacu, a w zasadzie do parku okalającego pałac... Nie była to zresztą moja pierwsza tam wizyta...
I okazało się, że całkiem niedawno zostały w końcu wyremontowane dawne stajnie (bardzo piękny zespół budynków), w których teraz sporo się dzieje.



My załapałyśmy się aż na dwie wystawy, z czego jedna mnie zachwyciła i spędziłyśmy tam całkiem sporo czasu i w dodatku było bardzo przyjemnie.


Bardziej szczegółowa relacja z samej wystawy już niebawem TUTAJ. Zapraszam :)

A poza tym odbyłyśmy wspaniały spacer po parku, który jeszcze nie do końca został poddany renowacji, ale i tak jest pełen urokliwych zakątków, romantycznych mostów, wysepek... Pobyt w parku wykorzystałam też bardziej prozaicznie, korzystając zarówno z pięknego otoczenia, jak i z towarzyszącej mi 'modelki'.





No i dzięki temu mogę Wam pokazać szal, z którego jestem bardzo dumna...
Od dawna marzyłam o czymś takim zwiewnym i romantycznym, ale nie miałam pojęcia czy uda się połączyć w procesie filcowania na mokro wełnę merynosową z jedwabiem i z koronkami i jednocześnie zachować lekkość szala.
Chyba się jednak udało.
I muszę tylko dodać, ze zdjęcia nie oddają w pełni uroku szala, możecie mi wierzyć :)
Co prawda jeszcze nie wszystko wyszło tak, jak sobie wymarzyłam, ale z efektów i tak jestem zadowolona, i to bardzo.
Zresztą nie będę ukrywać, że szal podobał się wielu osobom i już myślę o następnych...



A sam spacer zakończyłyśmy wizytą z kawiarence urządzonej w dawnej siodlarni (tylko zobaczcie, jakie piękne pomieszczenie), gdzie raczyłyśmy się pysznym torcikiem i bardzo smaczną herbatą.
W następnym wpisie zapraszam na dalszy ciąg relacji...


Bardzo serdecznie chciałam powitać wszystkich moich nowych Gości Obserwatorów :)
Mam nadzieję, że pozostaniecie ze mną dłużej...
Dziękuję Wam pięknie za liczne wizyty i wspaniałe komentarze...
Pozdrawiam Was wszystkich ciepło !!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...