wtorek, 30 sierpnia 2016

Kolory w ogrodzie // The Colors in the Garden


Witam bardzo serdecznie 
moich nowych Gości Obserwatorów: Ulę K., Dorotę i Annę S.
Bardzo mi miło, że do mnie zawitałyście 
i liczę, że zostaniecie ze mną na dłużej :)))

A teraz temat główny, czyli kolory w ogrodzie. 
Od razu pragnę się trochę usprawiedliwić, że temat zdecydowanie nie pokrywa się jeszcze z rzeczywistością, ale to takie nasze (moje i córki) marzenie - taki bardzo kolorowy ogród.
Tymczasem przybyło trochę nowych kwiatów i krzaczków.
Tylko zasadniczą kwestią jest pytanie - ile z nich przetrwa zimę i się zaaklimatyzuje...
To jest jedna z największych bolączek tego mojego ogrodu na działce ;)

Pierwszy kwiat to biała ostróżka.
Podobno niewymagająca i dobrze znosi mrozy.
Zobaczymy w przyszlym roku, jak je znosi.
Jeśli się przyjmie, to w przyszłości może jeszcze inne kolory przybędą.


A tutaj moje żółciutkie kwiatki (nie znam nazwy, dostałam kiedyś od sąsiadki), które sobie pięknie radzą między pigwami.
Pisałam o nich wcześniej TUTAJ.


I znowu nowość, czyli dość pospolite Marcinki, też białe.


I coś ślicznego w pięknym fuksjowym kolorze - zapomniałam nazwy ;)
Tych ślicznot przybyło aż trzy.


Ale nie myślcie, że samymi kolorami i kwiatkami żyłam podczas ostatniego mojego wyjazdu.
Ciężko pracowałam na odkrzaczaniem działki. 
Derenie oszalały i rozrosły się w sposób całkowicie niekontrolowany (oczywiście przez nas niekontrolowany). 
A niżej to tylko cząstka wyciętych przeze mnie krzaków.


I jeszcze pozbywałam się karp po tychże krzaczyskach.
W tle widać nowe tuje.
A będą jeszcze inne krzewy, tylko mniej krzaczaste.
Nie myślcie, że wszystkie derenie to spotkało.
Zostało ich całkiem sporo.


Zaś te kwiatki sobie przywędrowały i nie znam ich nazwy (może ktoś mi podpowie).
Są piękne i będę próbowała je rozmnożyć.


I znowu nowy nabytek.
Hortensja "Bobo" (przebarwiająca się na zielono).
Jakoś w nadzwyczajny zachwyt mnie chwilowo nie wprawia, ale ją motywuję i liczę, że się jednak rozrośnie.


I wspaniałe floksy, które żadnych mrozów, wiatrów i innych przeciwności się nie boją.
W przyszłości przybędzie ich więcej i w różnych kolorach.
Niech cieszą nasze oczy.


Na koniec moja teraźniejsza chluba.
Hortensja ogrodowa (ma być podobno duuuża).
Trzymam mocno za nią kciuki, bo jestem nią zachwycona.
Zabezpieczyłam ją kratkami, żeby trochę ją wspomóc w walce z wiatrami (następna zmora moich roślinek).


Jeśli hortensje się u nas przyjmą, to będzie ich w przyszłości więcej i w różnych kolorach.
Po prostu przepadam za nimi.
Za piwoniami też przepadam, ale one niezbyt przepadają za tym miejscem.

Teraz odrobina humoru :)
Mamy w tym niby ogrodzie tak wspaniałą ziemię, że nawet kret nas omija, bo widocznie nie może się przedrzeć przez te wszystkie kamienie ...

Niestety inne stwory nas nie omijają.
Coś zeżarło młodą odnogę mojej nowej róży. I zamiast pięknego kwiatka powitał mnie smętny kikut.

Na koniec tego ogrodowego wpisu gałązka pięknej hortensji dla Was !!!


Pozdrawiam Was serdecznie.
Dziękuję serdecznie za liczne odwiedziny i komentarze.
Do zobaczenia niebawem :)

czwartek, 25 sierpnia 2016

Znowu niby-bombki - Choinka 2016 (8) // Again Quasi-Baubles

Miało być trochę inaczej, ale nie wyszło ...

Tak więc w 8. już odsłonie w świetnej zabawie u KASI  (bardzo mnie motywującej do pracy) znowu pokazuję Wam bombki.
I choć są inne niż poprzednio, to miałam nadzieję na pokazanie jeszcze czegoś.
Haft co prawda gotowy, ale nie zdążyłam oprawić.
Tak więc będzie pokazany dopiero we wrześniu.
Nie zdradzę jednak, jaki to haft ...

Z kolei mój własny projekt raczej przesunie się dopiero na październik.
Oj, jakoś tak się ostatnio wszystko układa, że czas mi się okropnie skurczył na wszelakie rękodzieło, choć nie będę ukrywać, że intensywnie haftuję i filcuję.
Rezultaty będę się starała jakoś sukcesywnie prezentować :)

A teraz już moje nowe trzy bombki.


Jak widać, tym razem na jedną z bombek wskoczyła świąteczna wróżka.
Może spełni jakieś moje życzenie.

Różdżkę maleńkiej wróżki wyhaftowałam złotą nitką (żeby było bardziej wróżkowo), choć na zdjęciu trochę słabo to widać.
Może jeszcze jakieś wróżki wskoczą na moje haftowane bombki.
Mam w każdym razie taką nadzieję.
I muszę dodać, że koraliki wszywa mi się coraz lepiej.


Tutaj wróżka ze swoim (nie do końca udanym) tyłem ...


A tu znowu gwiazdki.
Tym razem eksperymentowałam z kształtem (są ośmiokątne).
Wyszły nieźle, choć nie do końca jestem zadowolona z efektu.
Następnym razem będzie lepiej ;)



I na koniec jeszcze raz maleńka wróżka.
Niech i Wam spełni jakieś fajne życzenia !!!


I to by było tyle na dzisiaj.
Następnym razem na odmianę może trochę ogrodu ...

Dziękuję za Wasze odwiedziny i fantastyczne komentarze pod wpisem z szalem.
Jest mi baaardzo miło. 
Zachęca mnie to do dalszego doskonalenia.
Pozdrawiam serdecznie i letnio :)

czwartek, 4 sierpnia 2016

"Białe róże" - szal filcowy // 'White Roses' - Felt Shawl

Przede wszystkim pragnę serdecznie powitać 
moich nowych Gości Obserwatorów: Elżbietę Jon i Kamillę Milewski. 
Bardzo mi miło, że do mnie zawitałyście i liczę, że pozostaniecie na dłużej.


Dzisiaj na odmianę zamiast haftu będzie ufilcowany przeze mnie szal ;)
Miło mi Wam pokazać najnowszy "twór", który okazał się całkiem sporym wyzwaniem.

Prezentuje go moja koleżanka, bawiąca akurat u mnie z wizytą.
Udało mi się ją namówić, by została choć na chwilkę modelką (oczywiście zdjęcia zamieszczam za jej przyzwoleniem).
Prawda, że całkiem fajnie ta sesja wypadła.
Jako ciekawostka - zdjęcia robione przy przystanku tramwajowym, na tle tzw. łąki kwiatowej na trawniku (jeden z projektów z budżetu partycypacyjnego).


To mój chyba najbardziej czasochłonny szal  (choć nie należy do największych, aczkolwiek jest spory) - samo układanie wzoru trwało ponad cztery godziny.
Prawdziwy rekord, przynajmniej chwilowo.


Szal układany na tzw. silk lapsie, tutaj białym. Charakteryzuje się przepięknym jedwabistym połyskiem, co daje wspaniałe efekty (zresztą akurat dość słabo widoczne na zdjęciu).
Wykorzystałam wełny australijskie 21 i 18 mikronów oraz mieszankę wełny z jedwabiem (przywieziona z Berlina) i oczywiście sam jedwab również.


Bardzo jestem ciekawa, jak się Wam podoba ...


A to już druga strona.
Niestety, zdjęcia kompletnie nie oddają jej uroku.
Jest lekko błyszcząca, skrzy się w świetle, a na ciemniejszych 'kwiatach' pobłyskuje złotawo.
Możecie mi wierzyć, że  wygląda to naprawdę nieźle.



A tak prezentował się szal przed filcowaniem, ale już po całkowitym ułożeniu wzoru.


Skąd się wzięła nazwa szala ???
Po ułożeniu wzoru skojarzył mi się nieodparcie z dywanem białych róż.
Czy też się tak wam kojarzy ???
Porównajcie ;)

Pojutrze wybywam na kilka dni na Mazury.
Odezwę się po powrocie.
No i to tyle na dzisiaj...

A ta różyczka - biała oczywiście - jest dla Was ode mnie :)


Serdecznie dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze.
To wspaniałe, że jesteście.
Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie !!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...