sobota, 29 listopada 2014

Renifery i reniferki... i wzorki // Reindeer and Little Reindeer... and Patterns

Jak już wcześniej kiedyś o tym pisałam, moje handmade dopada mnie fazami...
Aktualnie zostałam dopadnięta przez fazę  haftowania krzyżykami, a mówiąc bardziej konkretnie - haftowania świątecznych zawieszek...
I tym razem są to zdecydowanie reniferki, mniejsze i większe, choć kilka gwiazdek też się między nie zaplątało...


Jak widać, reniferów powstało jak dotąd całkiem sporo... i nie jestem pewna, czy to już jest koniec...
Niestety, tylko część z nich jest już 'oprawiona'.
Jeszcze tylko dodam, że wszystkie zawieszki są dwustronne, a niektóre dodatkowo obszyte metaliczną nitką, czego kompletnie na zdjęciach nie widać...
Jutro będę nadrabiać te niedociągnięcia 'oprawowe'.


Przy jednym prawie poległam.
Nieopatrznie wyciągnęłam jakąś niezidentyfikowaną złotą nitkę i zabrałam się do haftu...
Na początku szło wszystko nawet nieźle, ale potem zaczęły się schody...
Nitka się zaczęła rozdzielać i końca nie było widać, jakoś też się jakby wydłużała i oczywiście supłała, rwała i co tylko sobie możecie wyobrazić...
W efekcie po dwóch dniach haftowania mam już cały łeb renifera - imponujące osiągnięcie...
Ale może jakoś powalczę jednak z tą nitką i wtedy Wam pokażę tego najbardziej złotego renifera.


Dlaczego tyle tych reniferów???
Bo bardzo lubię te zwierzaki, mają w sobie tyle majestatu i są po prostu piękne.
Tak więc trudno jest się im oprzeć.
No sami tylko zobaczcie...



I czasami  jest ich dużo, tak jak i moich zawieszek ;)


W planach mam też następne zawieszki (ale mnie wzięło), ale będą nie tylko z reniferami...
Obiecuję :)

I jeszcze dwa wzorki gwiazdek dla Was - może się przydadzą :)
Pierwsza jest w prostokącie, natomiast druga to idealny kwadrat (życzę miłego 'gwiazdkowania').



A takiego renifera, czerwonego w białe kropki, chciałam sobie kupić w Berlinie w pewnej miłej kafejce galerii, ale jakoś udało mi się powstrzymać.
Uważam to za wielki sukces, ale jednocześnie i wyrzeczenie...


I na koniec śliczne berlińskie różczyki dla Was :)))


Pięknie dziękuję za liczne odwiedziny i wspaniałe komentarze :)
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę miłej niedzieli...

wtorek, 25 listopada 2014

Zakupy w Berlinie - ciąg dalszy // Shopping in Berlin - continuation


Jeszcze trochę Was pomęczę moim wypadem do Berlina i zakupami tam poczynionymi...
Ale przyrzekam, że pominę różniste odzienie tam nabyte ;)

Tym razem trochę bardziej szyciowo...


Ilość materiałów i ich różnorodność wprost porażająca...
Więc wyobrażacie sobie, jaki trudny był wybór i nie zawsze zresztą najlepszy, jak się okazało przy okazji jednego materiału...
Ale trudno, jesteśmy omylni, więc w końcu jakoś to przebolałam (zrezygnowałam z drogiego materiału, który bardzo mi się podobał i kupiłam niewiele tańszy, bo się pomyliłam... ech...).



Tasiemki były też świetne, więc nie mogłam im się oprzeć i w dodatku w jednym sklepie trafiłyśmy naprawdę na tanie... jaka była nasza radość...


A temu materiałowi zrobiłam osobne zdjęcie, żeby go bliżej pokazać, gdyż jest bardzo ciekawy, cały w takie migocące złociste punkciki, co zdjęcie oczywiście nie do końca pokazuje - ale może chociaż trochę widać...

Ten materiał nabyłam specjalnie jako tło do powyższego haftu...
Mam nadzieję, że sam haft uda mi się przed świętami skończyć i oprawić.


A to jest ten nie za wielki samplerek świąteczny, o którym wspominałam we wcześniejszym poście i ma być oprawiony z kolei tym materiałem.
Jak już to zrobię oczywiście nie omieszkam się Wam pochwalić :)
Jeszcze jeden materiał jest przeznaczony na oprawę haftu, ale o tym już przy innej okazji (tak myślę, że będzie to nie wcześniej, jak już po świętach).

I jeszcze trochę świąteczności berlińskiej, bo naprawdę było czym oczy cieszyć :)





Jak widać, reniferowi nawet ja nie mogłam się oprzeć :)
Było ich zresztą dużo i bardzo różnych...



W ramach przygotowań do świąt na Potsdamer Platz ustawiono już zjeżdżalnię i byłyśmy świadkami zwożenia na nią śniegu.
Bardzo jestem ciekawa, jakie jeszcze inne atrakcje wymyślono dla mieszkańców (i zresztą  nie tylko) miasta w tym specyficznym okresie.
Może w przyszłości uda mi się o tym przekonać naocznie...

Więcej na temat Berlina i jego ciekawostek TUTAJ - tylko za jakiś czas, bo chwilowo jakoś z niczym nie nadążam i mam poważne zaległości wpisowe na tym moim drugim blogu...
A żegna Was jeszcze jeden miś berliński - całe ich mnóstwo szwendało się po mieście...


Bardzo Wam wszystkim dziękuję za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze ♡♡♡
Wspaniale, że chce się Wam do mnie zaglądać...

czwartek, 20 listopada 2014

Berlin - zakupowe szaleństwo // Berlin - Shopping Spree

Jak wspomniałam we wcześniejszym poście, byłam przez jakiś tydzień w Berlinie i był to naprawdę fantastycznie spędzony czas.
Każdego dni poznawałyśmy miasto, a w zasadzie jakiś jego niewielki kawałeczek oraz wyszukiwałyśmy kolejny sklep z naszej zakupowej listy - od razu muszę się przyznać, że nie wszędzie dotarłyśmy, ale za to w niektórych miejscach byłyśmy po kilka razy; trafiałyśmy też w całkowicie niezaplanowane rejony.
A byłyśmy tam w przepięknym czasie - miasto powoli przygotowywało się już do świąt, a poza tym obchodzono 25. rocznicę zburzenia muru berlińskiego (więcej na ten temat w następnym poście).

Już większość zakupów udało mi się obfocić, choć oczywiście nie wszystkie.
Tak więc przygotujcie się teraz na całkiem sporo zdjęć :)
I już zapowiadam, że następny wpis to będzie ciąg dalszy...

Na pierwszy ogień idzie wełenka i szydełka, na które polowałam z sukcesem.
Wełenka jest przepiękna.
Fotka kompletnie nie oddaje subtelności jej cieniowanych kolorów...
W założeniu ma być czapa dla mnie, ale jeszcze nie wiem jaka...

Może jakieś porady od Was...
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie podpowiedzi :)



A teraz trochę mieszanek jedwabiu z wełną do filcowania...
Niestety, w tym wypadku barwy bardzo przekłamane...
Możecie mi wierzyć, że są przepiękne.


A takie próbki czystej wełenki do filcowania dostałam w prezencie i już wiem, że w przyszłości pewnie znowu pojadę do Berlina na zakupy...


I coś do moich haftów...

Było tego całkiem sporo i w zasadzie codziennie były jakieś nowe dostawy, naprawdę straszecznie ciężko było się na coś zdecydować.
Możecie mi wierzyć na słowo ;)
A jeszcze jeden drobny prezencik, który dostałam z okazji moich hafciarskich zakupów - śliczne jedwabie Madeiry...


Na koniec dzisiejszych zdjęć zakupowych różne drobiazgi, których mnogość i ogromna rozmaitość nas totalnie oszołomiła i powaliła na kolana...
Guziki widziane w KaDeWe (zresztą nie tylko tam) były po prostu fantastyczne (mniej ich ceny) i już wiemy, że w przyszłości musimy sobie jakieś kupić (niestety, nie zrobiłyśmy zdjęć) - to nieodwołalne postanowienie...


Jak widzicie, są tu różne rzeczy - kapelusiki kupione przez mnie z myślą o moich myszkach, guziki z napisami - Hand Made i Made By Me (będę je wykorzystywać przy niektórych haftach)  i takie wieszaczki przyssawki w wersji mini - rewelacja po prostu.


A tu już moja mysia w nowym kapeluszu.
Prawda, że cudo...

Nawet gdybym chciała, nie potrafię Wam wyliczyć chociaż części różności, które miałam przyjemność oglądać...
I tylko żal, że jednak nie na wszystko było nas stać, a przede wszystkim żal, że u nas nie ma takich fantastycznych sklepów (tu sobie wzdycham całkiem głośno).

A Berlin - w którym byłam już kilkukrotnie, ale raczej towarzysko - zaskoczył nas totalnie ilością sklepów, tzw. marketów i domów towarowych (od całkiem malutkich po ogromne). Po prostu wcześniej do głowy mi nie przyszła myśl, że może tego być aż tyle...
I od razu dodam, że nie były to banki, Carrefoury Expressy i Rossmanny, które królują na naszych ulicach (a przecież to też stolica).

Gdyby ktoś się wybierał do Berlina, zawsze chętnie służę informacją o sklepach i miejscach, które udało się nam już namierzyć i o takich, o których się dopiero dowiedziałyśmy (do wypróbowania za następną bytnością).

A teraz trochę bajecznej berlińskiej świąteczności, o której wspominałam na początku wpisu (to wszystko to wystawy i wnętrza sklepów).
Życzę miłego oglądania...








I miłe niedźwiadki berlińskie (występujące w wielkiej rozmaitości) na do widzenia dzisiaj :)
Urocze, nieprawdaż :)

I już tradycyjnie chciałam Was wszystkich pozdrowić serdecznie!!!
Witam ciepło moich nowych Gości Obserwatorów :)
Dziękuję za Wasze odwiedziny i przemiłe komentarze...

niedziela, 16 listopada 2014

Wyniki candy tematycznego // Results Thematic Candy

Tak sobie myślę, że trochę osób czeka na mój wpis.
Jak obiecałam Tutaj, pragnę dzisiaj ogłosić wyniki mojego pierwszego candy tematycznego...
Bardzo wszystkim dziękuję za tak liczny udział i bardzo miłe "głosy".
Mam nadzieję, że przynajmniej część z Was zostanie ze mną dłużej :)
Będę tym bardzo zachwycona...

Żeby już nie przedłużać, tak wygląda wygrana w moim candy w całości.


Tak wyglądała pierwsza część (dla przypomnienia)...


...a tak druga...


Łącznie ponad pół kilograma akrylu niemieckiej produkcji, w kolorach wzajemnie do siebie pasujących, do tego trochę włóczki trawki w beżowym kolorze (może na jakieś fajne wykończenie się przyda) i różne druty, szydełko oraz herbatki...
Mam nadzieję, że całość zwyciężczyni się spodoba :)

Do rozdawajki przystąpiło 63 osoby (niżej niepocięte jeszcze numerki).


A teraz już samo losowanie (niestety, brakowało mi maszyny losującej) - moja jedna ręka wyciąga więc szczęśliwy los, a druga fotografuje...
Jakoś mi się to udało...

Oto szczęśliwy los...

I któż to kryje się pod tym szczęśliwym numerem - sama byłam ciekawa...

barbaratoja

Moje gratulacje!!!!!

Miła Basiu, czekam na Twój kontakt mailowy (do środy włącznie).

Ps. do mojej rozdawajki - trochę jakoś tak smutno, że tylko jedna nagroda i tak sobie myślę, że w następnym candy tematycznym będę musiała jakoś inaczej to rozwiązać... 



I jeszcze na zakończenie kilka słów na zupełnie inny temat.
Trochę mnie nie było, bo pojechałam razem ze znajomą na bardzo ciekawą wyprawę w dwojakich celach - zakupowych i poznawczych...
A przebywałyśmy w Berlinie.
Było fantastycznie pod każdym względem i nawet pogoda nam dopisała rewelacyjnie.
Chwilami czułam się, jakby to była wiosna, a nie jesienny listopad...
Zdjęcie poniżej to taka zajawka tematu, o którym więcej będzie w następnym wpisie.


I już zupełnie na zakończenie chciałam powitać bardzo serdecznie 
moich nowych Gości Obserwatorów :)
Moi mili, cieszę się, że ze mną jesteście...
Bardzo Wam dziękuję za liczne odwiedziny i cudowne komentarze :)
Do zobaczenia niebawem...


                             
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...