środa, 18 stycznia 2017

Podsumowanie Choinka 2016 i hafty w końcu oprawione // Summary of Choinka 2016 and Embroideries Finally Framed


Serdecznie witam moich nowych gości obserwatorów: 
Renatę Lasek i Małgorzatę Burczyk.
Bardzo mi miło Was gościć w swoich progach ♡


Ja w dalszym ciągu nadrabiam zaległości. Może do końca stycznia mi się uda ;)
I tak dzisiaj taki zaległościowy wpis.

Po pierwsze takie małe podsumowanko zakończonej już świetnej zabawy u KASI - Choinki 2016.

Na początek prace, które dotrwały do tegoż podsumowania ...
Dodane: jakoś tak mi się w którymś momencie policzyło te prace.
I okazało się, że powstało ich aż 28.
Całkiem nieźle, prawda ♡


Zdjęcia, a w zasadzie kolaże nie moje (zdjęcia moje). 
Córka ratowała mnie w potrzebie, bo cosik mi dzisiaj szwankowała mysz i było mało ciekawie.
Szczerze mówiąc, byłam po prostu wściekła i mało tej myszy nie rozwaliłam ...

Teraz zaś prace, które również powstały w ramach zabawy, ale nie dotrwały do jej zakończenia.
Jakoś się tak wzięły i rozeszły ...



Po drugie muszę się pochwalić, że udało mi się oprawić zaległe prace.
Prezentowane były wcześniej TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.
Co prawda pokazane zostały już wyżej w kolażach, ale co mi tam, chwalę się swoimi oprawami, choć przyznaję bez bicia, że daleko mi do stanu zadowolenia.
Ale początki są zawsze trudne.




A tak swoję drogą, to zupełnie nie mogę zrozumieć, czemu tła wyszły tak różne, choć zdjęcia robione jedno po drugim i wydawałoby się, że w takich samych warunkach.
Moja wróżka z tyłu ma taki właśnie materiał ...




No i oczywiście nie mogę sobie darować pokazania moich niby bombeczek choinkowych ...


i także moich myszowatych ...
Pragnę przy okazji dodać, że szalone zauroczenie myszami nadal trwa i w związku z tym będą jeszcze jakieś następne hafty z nimi ♡
Prawda, że są bardzo kochaniutkie ♡


I to by było tyle na dzisiaj.
Musicie wybaczyć, że jakoś niechcący nadal tak choinkowo u mnie.
Następne wpisy już będą odmienne ...

Pozdrawiam was serdecznie.
Dziękuję za liczne odwiedziny i fantastyczne komentarze ♡♡♡

wtorek, 10 stycznia 2017

Choinka i domek - Choinka 2016 (12) // Christmas Tree and Small House


Witam ciepło mojego nowego Gościa Obserwatora, czyli Annę Katarzynę. 
Tym serdeczniej, że jest pierwszym gościem w nowym, 2017, roku 


I chciałam Wszystkim życzyć, 
aby ten był bardzo dobrym rokiem dla Nas ♡ ♡ 


 A teraz już przechodzę do głównego tematu mojego wpisu, czyli ostatniej odsłony zabawy Choinka 2016 .

Miła Kasiu ♡ ♡ , wielkie dzięki za zorganizowanie tej wspaniałej zabawy !!!

I wielkie dzięki za przedłużenie terminu publikacji ostatniej odsłony.
Dzięki temu zdążyłam, choć nie ze wszystkim.
Ostatnie prace (czekające na oprawę) pokażę jakoś niebawem.

A teraz już hafty, tym razem dwa...


Ta choinka powstała na podstawie wzoru z Internetu w sporym zakresie zmienionym przeze mnie, 
aby pasowała do reszty haftów.


A tak się prezentuje w całym zestawie.
I jak się Wam podoba ...


Jak sami widzicie, gwiazdka, która towarzyszyła myszowemu tatusiowi i jego synkowi w wyprawie po choinkę, zawitała do ich domu.
Tak jej się spodobała ta milutka rodzinka myszowatych 
A ponieważ to świąteczny czas, więc z tej okazji i ona przybrała odświętny wygląd ...
(Tak na marginesie, to doszłam do wniosku, że nie przepadam za haftowaniem złotą nicią.)



I nawet mój manekin postanowił wyglądać bardziej odświetnie ...


A teraz mały domek wg całkowicie mojego własnego projektu. 
(TUTAJ wspomniałam o nim po raz pierwszy).

To pierwsza, nieudolna zresztą próba haftowanego domku.
Nie ukrywam, że po drodze napotkałam sporo różnych problemów i nie wszystkie udało mi się rozwiązać.
Czy na przykład wiecie, jak wypychać takie domki, aby ściany się im nie wybrzuszały ???

Oto już samo maleństwo ...



Powiem tylko tyle, że nie najłatwiej zszywało się to maleństwo, ale jakoś się udało. 
Nawet koralikowe ozdóbki zostały przyszte.
Niestety, mój projekt nie do końca mi się podoba, ale usterki wyszły dopiero pod sam koniec.
Okazało się przykładowo, że ściany boczne mają dłużo dłuższy dach (nie wzięłam pod uwagę, że długość będzie mierzona po skosie) i różne takie inne.
Zawieszka zaś udaje dym z komina, którego prawie nie widać ...
Liczę, że następnym razem będzie lepiej, bo mam w planach następny raz ...







To tyle, jeśli chodzi o hafty związane z zabawą u Kasi.
Jak widać na mojej miniaturowej choineczce, część niby bombek to właśnie hafciki powstałe w trakcie zabawy.


No i oczywiście nie byłabym sobą, abym się Wam nie pochwaliła choć częścią innych świątecznych dekoracji wmoim domku.
Bardzo mi się wszystkie podobają i jeszcze nie mogę się z nimi rozstać ...





A tak wyglądał w tym roku mój parapet.
Zamiast ul. Domkowej tylko jeden domek w lesie ...




Mam nadzieję, że mi wybaczycie tę wielką ilość zdjęć, ale nie umiałam się pohamować.
No i jeszcze w ten sposób trochę światecznego nastroju usąło mi się ocalić od zapomnienia ;)


I to by było tyle na dzisiaj.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i noworocznie, i zimowo  ♡ ♡  
Chciałam też Wam bardzo podziękować za życzenia świąteczne i noworoczne i karteczki 

I obiecuję ponadrabiać moją nieobecność u Was. 
To znaczy bywałam, oglądałam, podziwiałam, ale gorzej było z pozastawianiem śladów, 
bo czas mnie okrutnie ostatnio poganiał (oj, ta praca ...)


piątek, 23 grudnia 2016

Radosnych Świąt // Merry Christmas


Kochani, pragnę Wam wszystkim życzyć wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia

po pierwsze pełnych magii


z nutką nostalgii

większej


i trochę mniejszej ...


Jednym słowem, niech te Święta to będzie dla nas cudowny czas, 
spędzony w gronie przyjaznych nam istot.
Czego Wam i sobie życzę ♡ ♡ ♡

sobota, 3 grudnia 2016

Delikatny szaliczek // A Delicate Small Scarf


 Po pierwsze pragnę powitać w moich progach nowych Gości Obserwatorów: 
Ewę Jurewicz, Agnieszkę D.,  EL. i Renatę Walczak.
Bardzo mi miło, że do mnie zawędrowałyście i liczę, że zostaniecie na dłużej.
Proszę, rozgośćcie się w moich komnatach ♡


Dzisiaj na odmianę będzie coś filcowego...

Już jakiś czas temu (na zdjęciu resztą widać, że jeszcze trwa lato) zamówiła u mnie koleżanka mały delikatny szaliczek dla swojej mamy na urodziny.
Jak już Wam wspominałam, ciężko się robi coś 'na odległość' i bez wyraźnych wytycznych czy wskazówek, bo biedny wytwórca (czyli ja) jest zdany tylko na siebie i żywi pewne obawy, że końcowy efekt pracy się może nie spodobać.
Na szczęście tak się nie stało.




A tu już sama solenizantka - przemiła pani ♡, którą znam osobiście - w owym szaliczku.


Szaliczek miał być taki klasyczny, na szyję pod płaszcz zimowy i delikatny w barwach i wzornictwie.
I miał być ciepły, bo na zimę.
W związku z tym postanowiłam ufilcować czesankę australijską (19 mikronów) na prawdziwym jedwabiu.
Muszę przyznać, że szalik rzeczywiście wyszedł lekuchny i miluchny, a do tego ciepły.
Podobno się spodobał ♡


A tak wyglądał przed rozpoczęciem filcowania - już po ułożeniu.

Wszystkie zdjęcia (poza ostatnim) autorstwa mojej koleżanki, bo twórczyni (czyli ja) w szale różnych wyjazdów zapomniała je zrobić ;)


Ale to jeszcze nie wszystkie szale, jakimi się chcę Wam dzisiaj pochwalić.

Podczas pobytu u mnie koleżanki wstąpiłyśmy do jednego ze sklepów z rzeczami z Indii i natknęłyśmy się na przepiękne szale.
Kiedyś już wspominałam, że jestem maniaczką szalowo-chustową, w związku z tym wpadłam w zachwyt (moja towarzyszka również) na widok szali i ich kolorystyki i dobrą chwilę potrwało, zanim sklep opuściłyśmy.
Oczywiście każda z nas z szalem.
Oto mój, czyż nie jest fantastyczny ♡

W planach zamiar ufilcowania rękawiczek pasujących kolorystycznie ...


I już zupełnie na koniec jeszcze trochę kolorów.
Na przekór szarości i burowatości za oknem (po śniegu już prawie nie ma śladu).

Kiedyś latem wędrowałam sobie w ogromnym słońcu jakimś poboczem szosy i nagle w bardziej cienistym zakatku natknęłam się na takie dziwowisko kolorystyczne.


Później uświadomiłam sobie, że pewnie ktoś potraktował liście farbą w spreju.
Ale gdy je zobaczyłam, w pierwszej chwili bardzo mnie urzekły owe kolorowe listeczki.


I tymi kolorowymi akcentami żegnam się dzisiaj z Wami.
Dziękuję za Waszą obecność i wspaniałe komentarze ♡ ♡ ♡
Do zobaczenia niebawem.


środa, 30 listopada 2016

Śnieżynki - Choinka 2016 (11) // The Snowflakes


Witam Was ciepło po dość długim niepokazywaniu się.
Mam nadzieję, że teraz będzie już lepiej.

Prawie w ostatniej chwili, ale chyba zdążę opublikować wpis we wspaniałej zabawie zorganizowanej przez KASIĘ G., czyli w Choince 2016..
Aż się nie chce wierzyć, że za miesiąc będzie ten ostatni raz.

Tym razem pragnę Wam pokazać płatki śniegu, zwane też śnieżynkami.

Z góry Was przepraszam za jakość zdjęc, ale nic lepiej mi się nie udało przy tej szarości za oknem.
A oto już moje śnieżynki.

Chwilowo są trzy.
Każda z nich ma dwie haftowane strony - obie w innych kolorach.
Do haftu wykorzystałam tzw. muliny cieniowane.


Pierwsza śnieżynka haftowana muliną DMC Color Variations.

Druga natomiast jest wyhaftowana polską Ariadną, oczywiście cieniowaną.
Daje się zauważyć, że odcinki kolorystyczne w Ariadnie są dłuższe, więc i przejścia łagodniejsze.
Ale i jedna, i druga stwarzają ciekawe możliwości.


Trzecia śnieżynka zaś haftowana muliną DMC (to ta u góry) i  Madeirą.
Tę ostatnią mulinę używam rzadko, może nawet jest to pierwszy raz (nie licząc jedwabiu).

Bardzo jestem ciekawa, czy się Wam te moje śnieżynki spodobają.
I tylko żałuję, że nie zdążyłam moich maleństw wykończyć.

Na koniec jeszcze raz wszystkie trzy ...


I okazało się, że te moje hafciki bardzo na czasie, bo dzisiaj w stolicy momentami  sypało śniegiem całkiem nieźle, choć ostatecznie nie tak wiele go zostało na ziemi.


I tym śnieżnym akcentem żegnam Was już dzisiaj :)
Dziękuję za liczne komentarze i odwiedziny.
Do zobaczenia niebawem !!!

poniedziałek, 24 października 2016

Przywieszki do prezentów - Choinka 2016 (10) // The Gifts Tags

To już 10. odsłona Choinki 2016 u Kasi G.
Zupełnie nie chce się wierzyć, że ten czas tak szybko pomyka i że niedługo grozi nam koniec wspaniałej zabawy :(

Trochę będzie dzisiaj pisaniny, może jednak jakoś uda się Wam to przeżyć ...
W zasadzie to nie wiem, od czego zacząć, więc będzie trochę historii ...

Na tym swoim ostatnim długim wyjeździe zajmowałam się przede wszystkim działkowym ogrodem.
Ale jak wiadomo, na przełomie września i października dość szybko robi się ciemno.
W związku z tym pozostaje masa czasu do zagospodarowania.
I cóż ja robiłam?
No oczywiście haftowałam i haftowałam, poza tym jeszcze trochę czytałam.
Haftów mniejszych i większych powstało sporo - możecie mi wierzyć.
Zresztą będę je prezentować kolejno w miarę wykańczania.
Podsumowując, żadnego z tych haftów nie skończyłam.
Ani tych na Choinkę, ani inszych.
Dlaczego?
Któż to wie, ja w każdym razie nie bardzo.
Nawet się wkurzyłam nieźle, bo zaczęłam sobie haftować pewną małą wróżkę, sama dobierając kolory i nie spodobało mi się kompletnie.
A nie znoszę totalnie i nie umiem zbytnio pruć haftów (moja pięta Achillesowa).
Niektórzy jednak od czasu do czasu mają trochę szczęścia i koleżanka ofiarowała spruć mi się robótkę. Wielkie dzięki :)

Tak więc po powrocie do Warszawy postanowiłam zrobić coś małego, szybkiego i w związku z tym przyjemnego.
Powstały w ten sposób tytułowe przywieszki do prezentów.


A jeżeli myślicie, że rzeczywiście było łatwo, miło i przyjemnie, to niestety, ale nie.
Umordowałam się przy tych maleństwach całkiem nieźle.
To nie są prace dla osób mało cierpliwych, do których się zaliczam.
Nawet wzorki nie było łatwo dobrać, bo same zawieszki dość małe (4 x 8 cm).
Jak widzicie, znowu się przyplątały gwiazdki, jedna nawet zakwitła w doniczce ;)

Niestety, nie wszystko wyszło tak, jak chciałam, ale to moje pierwsze koty za płoty ...



Miało być tych przywieszek dziesięć, ale chwilowo powstało tylko sześć.
Docelowo będzie jeszcze więcej, ale nie wszystkie będą z hafcikami.
Jednak żadnych przyrzeczeń z mojej strony, bo czas pokaże, co z tych zamierzeń stanie się rzeczywistością ...



A takie różności wykorzystywałam.
Oczywiście poza mulinkami i kanwami DMC 18.


Tu westchnę sobie cichutko ;)
Dlaczego?
Bo bardzo bym chciała umieć pięknie oprawiać swoje prace, a tym czasem wychodzi mi to średnio na jeża zresztą.
Przepadam za samym haftowaniem, natomiast gorzej z tym wykańczaniem.
Ale podobno trening czyni mistrza, więc się nie poddam.
Postanowiłam wszystkie ukończone hafty sukcesywnie pooprawiać.
Trzymajcie za mnie kciuki :)

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam tymi swoimi wynurzeniami.
Na koniec jeszcze raz moje wszystkie przywieszki.


I to by było na tyle dzisiaj.
Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Każdy z nich jest dla mnie ważny :)


sobota, 22 października 2016

Manekin i fartuszek // Mannequin and Kitchen Apron

Po pierwsze pragnę powitać moich nowych 
Gości Obserwatorów: Agnieszkę Janas i Karolinę S. 
Liczę, że się Wam tu spodoba i zostaniecie ze mną na dłużej ♡


Trochę dawno mnie tu nie było. 
Wyjazd mi się jakoś przedłużył. Prac w działkowym ogrodzie było mnóstwo, ale pogoda dopisywała i prawie (no może trochę mniej niż prawie) wszystko udało mi się zrobić. 
Sprawozdanie z ogrodowej działalności w najbliższym czasie ...

A po powrocie do domu zapanowało istne szaleństwo. Ilość różnistych zaległych prac jest po prostu kompletnie oszałamiająca. 
Nie jestem pewna, czy do końca roku uda mi się to ponadrabiać.

Teraz będzie jednak o czymś innym. O zakupach ?!?!?
Z Mazur przywiozłam sobie takie coś i jestem zachwycona ♡


Prawda, że cudo z tego mojego manekinka.
Lekki, można go złożyć, regulowana wysokość.
Jednym słowem, stworzony jakby specjalnie dla mnie.
I w dodatku nie odstręczał jakąś wygórowaną ceną.


Trochę ten napis mnie nie zachwyca, ale to jestem w stanie przeżyć.
Przecież będę go stroić, tak więc napis jakoś uda się chyba ukrywać.


I tylko popatrzcie, jak wspaniale będę mogła prezentować swoje filcowe wyroby. 
Zresztą nie tylko filcowe - chwilowo pozują moje osobiste stare szale ;) 
Do tego manekinek nawet całkiem fajnie wkomponował się w moje dosyć ciasne mieszkanko ...




A teraz będę się chwalić nowym fartuszkiem kuchennym. 
Zaś chwalę się dlatego, bo to mój pierwszy ...

Ostatnio doszłam do wniosku, że jednak coś takiego powinnam posiadać i zupełnie przypadkowo szybko udało mi się go nabyć.
Nie ma to jak niechcący wejść do słynnej sieci sklepów SH i upolować coś świetnego.


Prosty i bardzo fajny.
Kolorek i misie zachęciły mnie do zakupu.
Mam nadzieję, że będzie używany i dzięki temu moja odzież, a szczególnie bluzki, z dużo mniejszą częstotliwością będą się plamić (bardzo mnie to ostatnio wkurzało).
Tylko jeszcze muszę pamiętać, żeby go zakładać, kiedy trafiam do kuchni.
Może się jednak przywyczaję ;)


Chciałam Wam serdecznie podziękować za tak liczne odwiedziny - mimo mojej długiej nieobecności - oraz za przemiłe komentarze ♡

Kasiu G. - dzięki za pomoc przy wpisie Choinka 2016.
Małgorzato Żółtek - wielkie dzięki za nazwę kwiatka. Nareszcie wiem, co mam w domu.
Wyobraźcie sobie, że do tej pory kwitnie, choć już nie tak obficie.
Krysko, Violko, Anito M - o suszonych warzywkach będzie całkiem osobny wpisik. Mam nadzieję, że już jakoś niebawem.

I to by było na dzisiaj tyle. 
Żegnam się z Wami razem z fartuchowym misiem ♡



Pozdrawiam Was bardzo serdecznie ♡♡♡
Pędzę do Was w odwiedziny, nadrabiać zaległości ...





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...