czwartek, 25 sierpnia 2016

Znowu niby-bombki - Choinka 2016 (8) // Again Quasi-Baubles

Miało być trochę inaczej, ale nie wyszło ...

Tak więc w 8. już odsłonie w świetnej zabawie u KASI  (bardzo mnie motywującej do pracy) znowu pokazuję Wam bombki.
I choć są inne niż poprzednio, to miałam nadzieję na pokazanie jeszcze czegoś.
Haft co prawda gotowy, ale nie zdążyłam oprawić.
Tak więc będzie pokazany dopiero we wrześniu.
Nie zdradzę jednak, jaki to haft ...

Z kolei mój własny projekt raczej przesunie się dopiero na październik.
Oj, jakoś tak się ostatnio wszystko układa, że czas mi się okropnie skurczył na wszelakie rękodzieło, choć nie będę ukrywać, że intensywnie haftuję i filcuję.
Rezultaty będę się starała jakoś sukcesywnie prezentować :)

A teraz już moje nowe trzy bombki.


Jak widać, tym razem na jedną z bombek wskoczyła świąteczna wróżka.
Może spełni jakieś moje życzenie.

Różdżkę maleńkiej wróżki wyhaftowałam złotą nitką (żeby było bardziej wróżkowo), choć na zdjęciu trochę słabo to widać.
Może jeszcze jakieś wróżki wskoczą na moje haftowane bombki.
Mam w każdym razie taką nadzieję.
I muszę dodać, że koraliki wszywa mi się coraz lepiej.


Tutaj wróżka ze swoim (nie do końca udanym) tyłem ...


A tu znowu gwiazdki.
Tym razem eksperymentowałam z kształtem (są ośmiokątne).
Wyszły nieźle, choć nie do końca jestem zadowolona z efektu.
Następnym razem będzie lepiej ;)



I na koniec jeszcze raz maleńka wróżka.
Niech i Wam spełni jakieś fajne życzenia !!!


I to by było tyle na dzisiaj.
Następnym razem na odmianę może trochę ogrodu ...

Dziękuję za Wasze odwiedziny i fantastyczne komentarze pod wpisem z szalem.
Jest mi baaardzo miło. 
Zachęca mnie to do dalszego doskonalenia.
Pozdrawiam serdecznie i letnio :)

czwartek, 4 sierpnia 2016

"Białe róże" - szal filcowy // 'White Roses' - Felt Shawl

Przede wszystkim pragnę serdecznie powitać 
moich nowych Gości Obserwatorów: Elżbietę Jon i Kamillę Milewski. 
Bardzo mi miło, że do mnie zawitałyście i liczę, że pozostaniecie na dłużej.


Dzisiaj na odmianę zamiast haftu będzie ufilcowany przeze mnie szal ;)
Miło mi Wam pokazać najnowszy "twór", który okazał się całkiem sporym wyzwaniem.

Prezentuje go moja koleżanka, bawiąca akurat u mnie z wizytą.
Udało mi się ją namówić, by została choć na chwilkę modelką (oczywiście zdjęcia zamieszczam za jej przyzwoleniem).
Prawda, że całkiem fajnie ta sesja wypadła.
Jako ciekawostka - zdjęcia robione przy przystanku tramwajowym, na tle tzw. łąki kwiatowej na trawniku (jeden z projektów z budżetu partycypacyjnego).


To mój chyba najbardziej czasochłonny szal  (choć nie należy do największych, aczkolwiek jest spory) - samo układanie wzoru trwało ponad cztery godziny.
Prawdziwy rekord, przynajmniej chwilowo.


Szal układany na tzw. silk lapsie, tutaj białym. Charakteryzuje się przepięknym jedwabistym połyskiem, co daje wspaniałe efekty (zresztą akurat dość słabo widoczne na zdjęciu).
Wykorzystałam wełny australijskie 21 i 18 mikronów oraz mieszankę wełny z jedwabiem (przywieziona z Berlina) i oczywiście sam jedwab również.


Bardzo jestem ciekawa, jak się Wam podoba ...


A to już druga strona.
Niestety, zdjęcia kompletnie nie oddają jej uroku.
Jest lekko błyszcząca, skrzy się w świetle, a na ciemniejszych 'kwiatach' pobłyskuje złotawo.
Możecie mi wierzyć, że  wygląda to naprawdę nieźle.



A tak prezentował się szal przed filcowaniem, ale już po całkowitym ułożeniu wzoru.


Skąd się wzięła nazwa szala ???
Po ułożeniu wzoru skojarzył mi się nieodparcie z dywanem białych róż.
Czy też się tak wam kojarzy ???
Porównajcie ;)

Pojutrze wybywam na kilka dni na Mazury.
Odezwę się po powrocie.
No i to tyle na dzisiaj...

A ta różyczka - biała oczywiście - jest dla Was ode mnie :)


Serdecznie dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze.
To wspaniałe, że jesteście.
Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie !!!

niedziela, 31 lipca 2016

Malutkie myszki i gwiazdki - Choinka 2016 (7) // A Tiny Mice and Stars

Od dzisiaj przez prawie cały tydzień będę nadrabiać zaległości na wszelakich polach ... potem znowu wyruszam do mojego ogrodu, a wraz ze mną pojadą Marcinki :)

W ostatniej chwili, ale zdążyłam ...
Oczywiście chodzi o publikację zdjęć w zabawie CHOINKA 2016 (lipiec) u  KASI.

Pragnę też Was przeprosić, ale mój własny projekt, którego zajawkę z  domkiem pokazałam TUTAJ, będzie gotowy dopiero w sierpniu.
Nie wyrobiłam się przez te wszystkie wizyty i wyjazdy.

A oto już moje lipcowe bombki-zawieszki.
Jak widać poniżej, są cztery.



I same myszki ...




Niebieska gwiazdka została ozdobiona dodatkowo koralikami na samym hafcie.
Mam nadzieję, że na poniższym zdjęciu będzie to widoczne.
Do tego brzegi obszyłam dwoma kolorami koralików.
Ciekawa jestem, jaki sposób bardziej się Wam podoba - jednokolorowe czy dwukolorowe brzegi?


Czerwona gwiazdka jest z obu stron taka sama, więc i pokazuję ją z jednej strony.


Natomiast czerwona myszka z drugiej strony mam niby minisamplerek gwiazdkowy (wg mojego projektu). Koraliki na obszyciu też w dwóch kolorach.
I przyznaję, że nie podoba mi się zbyt bliskie obszycie myszowej.
Następna będzie miała większe puste pole wokół siebie.
Wydaje mi się, że tak będzie lepiej. Zobaczymy.


I na koniec najmniejsza myszka.
Tył haftu też wg mojego własnego projektu.

A w ogóle to jestem ciekawa, co sądzicie na temat obszywania myszek koralikami.
Czy dobrze wyglądają ???

Sądzę, że będą powstawać jeszcze jakieś myszowe hafty.
Bo nadal jestem totalnie  myszakami zauroczona ...


I to by było dzisiaj na tyle :)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
Dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze !!!
Do następnego razu ...

środa, 27 lipca 2016

Życie na walizkach // Living out of a Suitcase

Dlaczego taki tytuł dzisiejszego wpisu, o tym za chwilę ;)

Po pierwsze witam  Was ciepło po trochę dłużej przerwie, a dzisiejszy wpis będzie kompletnie nietypowy, bo w całości poświęcony zmaganiom ogrodowym ...
Co nie znaczy, że zaniedbałam swoje robótki ręczne. Mają się całkiem dobrze. Ale o tym w następnych wpisach.

A teraz wracam do tytułu ...
Właściwie od maja br. jestem w ciągłych rozjazdach, a to wycieczka, a to wizyta u przyjaciół, a to jeden po drugim wypad na działkę (niebawem znowu tam wyruszam), potem wypad do koleżanki i znowu działka. Skończy się ten ciąg gdzieś około połowy października chyba.
Będę dokumentować choć trochę zdjęciami.
Najbardziej na tych ciągłych rozjazdach cierpi mój domek i moje blogi.
Ja natomiast czuję się momentami nieco zmęczona, ale ogólnie nie jest źle ...

Najwięcej czasu spędzam na działce, na której próbuję stworzyć namiastkę ogrodu.
Nie jest to łatwe, wziąwszy pod uwagę odległość od tego mojego niby ogrodu.
Wiecie jak to jest.
Ogród wymaga ciągłej opieki i uwagi, podlewania, wyrywania, przycinania i znowu podlewania i wyrywania - ja zaś to robię tylko z doskoku i dlatego nie jest różowo.
Na przekór jednak wszelakim przeciwnościom właśnie zasadziłam piękną różę - będą też następne.




Prawda, że piękna.
Mam tylko nadzieję, że przetrwa zimę.
Podobno mrozoodporna ;)
Lawendy nie przetrwały, z trzech jedna tylko nieśmiało wypuściła kilka listków. Może jeszcze coś z niej jednak będzie. Pocieszam się ...



Zasadziłam też inne kwiaty i kwitnące krzewy i bardzo liczę na to, że się rozrosną.
A więc pachnące goździki w trzech kolorach, jedną tawułę i dwie hortensje - pierwsza to ta mała po lewej (ma urosnąć), a drugiej nie obfociłam. Zrobię to następnym razem.
Jeśli hortensje jakoś się u mnie zaaklimatyzują, to będzie ich więcej (najlepiej całe stado), bo są to jedne z najbardziej przez mnie lubianych krzewów ...



Poza tym przybył skromnie jeden krzew borówki amerykańskiej. Docelowo będę trzy. 
W przyszłości ma powstać bardzo niewielki niby sad. Jakaś jabłonka, czereśnia, porzeczki i może coś jeszcze. Zobaczymy.
Pragnę dodać, że prezentuję tu dwa rodzaje zdjęć (z aparatu i z telefonu). 
Jestem ciekawa, czy są odróżnialne ???


I w końcu po wielu latach ma owoce chyba pigwa. Tak w każdym razie przypuszczam, sądząc po przeczytanych opisach i porównaniach z pigwowcem. 
W zeszłym roku miała swój pierwszy owoc.
W tym roku są już trzy. Może w przyszłym będzie obsypana owocami.

Pomiędzy krzakami pigwy widać pierwszy żółty kwiat, rośnie ich tam całe stado i kiedy rozkwitną, to całkiem fajnie to wygląda.



Nie zawiodły mnie jak zwykle konwalie, bzy i jaśminy. 
To pocieszające.

A teraz chciałabym Wam pokazać sosny, które nieodmiennie każdego dnia cieszą moje oczy. Malowane zachodzącym słońcem wyglądają przepięknie i porywająco.
Niestety, żadne zdjęcia tego do końca nie oddają.
Popatrzcie tylko.



Tu pokazałam pojedyncze sztuki, a wyobraźcie sobie cały lasek po drugiej stronie drogi, płonący kolorami zachodzącego słońca. 
Przepyszny widok, możecie mi wierzyć.

I jeszcze księżyc. Jego nie może nie być.
W ogóle niebo na Mazurach to zupełnie insza inszość. Niepowtarzalna.
Dwa dalsze zdjęcia robione w tzw. trybie malarskim. Ciekawe, jak się Wam podoba efekt.




Oj trochę długi ten wpis wyszedł.
Liczę, że zdjęcia wynagrodzą jego długość.

Dziękuję za Waszą obecność i liczne komentarze.
To wspaniałe :)
Pozdrawiam Wszystkich ciepło !!!

A ja pędzę składać Wam wizyty. Bardzo to lubię ...

środa, 22 czerwca 2016

Choinka 2016 (6) __ Znowu zawieszki // Again, the quasi-baubles


To już moje 5. podejście w zabawie "Choinka 2016", którą zorganizowała Kasia G !!!
Dzięki Ci za to, jest to bardzo mobilizujące.

U mnie tym razem znowu zawieszki.
Ciągle je haftuję i ciągle gdzieś znikają, więc znowu muszę...
Nahaftowałam ich tym razem sporo, ale z powodu natłoku spraw i jutrzejszego wyjazdu tylko dwie udało mi się wykończyć.
Oto one :)

Jedna z nich jest dwukolorowa, choć nie jest to zbyt odmienna kolorystyka.

I mała ciekawostka.
Zdjęcia robione jedno po drugim, a proszę zobaczyć, jaka różnica w oświetleniu i tym samym w kolorze tła.
Zaiste, fotografowanie (przynajmniej na moim poziomie) to jedna wielka niespodzianka.


Coraz lepiej mi się 'obrabia' moje zawieszki koralikami.
Następnym razem spróbuję trochę inaczej.
Zobaczymy, jak wyjdzie.


A teraz pokażę małą zajawkę jednego z moich następnych haftów - oczywiście biorących udział w zabawie "Choinka 2016".
Jest to mój własny projekt i bardzo jestem ciekawa, jak mi wyjdzie i czy się Wam spodoba.


Na koniec jeszcze raz moje dwie zawieszki.



Muszę przyznać szczerze, że tym razem będę miała mały problem, ale liczę, że przy pomocy Kasi jakoś go pokonam.
Jutro wyjeżdżam i nie będę miała jak podlinkować mojego wpisu, ale może jakoś się uda ;)

Bardzo wam dziękuję za liczne odwiedziny i cudowne komentarze.
Jesteście Kochane i bardzo mnie mobilizujecie :)))
Do zobaczenia w lipcu...

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Dwa szale giganty // Two Shawls Giants

Trochę mnie nie było ;)

Po drodze były Mazury (na które znowu niebawem ruszam), a także ileś spraw mniejszych i większych do załatwienia, np. przymusowa i pospieszna wymiana mojego telefonu, który po prostu odmówił dalszej współpracy.

W końcu jednak jestem i dzisiaj na odmianę przedstawię Wam nie haft, a moje dokonania w dziedzinie filcowania (prawie mi się zrymowało).
To jeszcze tzw. zaległości w pokazywaniu ...


To w zasadzie bardziej chusta niż klasyczny szal i do tego dość spory.
Ponad dwa metry długości, około metra szerokości.
Mięciutki i dość cienki, nic tylko się nim owijać ...


A to jego druga strona...
Ta czerwień to taki bardziej ciemny róż, ale oczywiście na zdjęciach trochę się kolory przekłamały.


Użyte materiały:
czesanka australijska 21 i 20 mikronów,
mieszanka czesanki i angeliny,
jedwab.


A teraz drugi z moich 'maleństw'.
Trochę tutaj sobie eksperymentowałam i nawet jestem dość zadowolona z osiągniętych efektów.


I trochę szczegółów...
Czegóż ja tu nie użyłam, poza podstawową czesanką.
Były kawałki zwykłych wełenek i karbowanych, czyli boucle, były jedwabie, były tzw. loki i były tzw. drobinki ...
Ciekawe, czy się Wam spodoba ta moja kwiatowa łąka ???



Jego druga strona jest kompletnie odmienna.
Zdania były podzielone, która jest fajniejsza ...


I kawałek w zbliżeniu, aby uwidocznić szczegóły jego urody ;)


Oba szale były robione na zamówienie i bardzo mi było miło, gdy dostałam mejla od koleżanki, że jej znajoma jest bardzo zadowolona ...
Po raz pierwszy filcowałam szale na zamówienie przez pośrednika i była to dla mnie trochę stresująca sytuacja.
Ale się spodobało i to do tego stopnia (teraz będzie prawie cytat), że zamawiająca musiała namawiać swoją mamę, żeby szal używała, a nie tylko podziwiała.
Podobno są "wyjątkowo wyjątkowe".
No cóż, baaardzo mi miło.


To zaś trochę polnych kwiatków dla Was z mojej miniłączki, która jest tak śliczna, że oczywiście nie mogłam jej skosić ...


Dziękuję z całego serca za mnóstwo komentarzy pod moim poprzednim wpisem z haftem myszora.
Bardzo, bardzo mi miło.

Mam sporo zaległości w odwiedzinach u Was, ale postaram się to nadrobić.
Zacznę jeszcze dzisiaj ;)

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i do zobaczenia !!!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...