czwartek, 15 września 2016

Choinka 2016 (9)

Witam bardzo serdecznie  
moich nowych Gości Obserwatorów: Iventi Atelier, Zaklętą Igiełkę i Renatę C :)
Miło mi, że tu trafiłyście i zapraszam częściej, rozgośćcie się.


To już po raz 9. będę brała udział w zabawie Choinka 2016, zorganizowanej przez wspaniałą Kasię G.
Tym razem pragnę przedstawić jeden hafcik. 
Jak przystało na zabawę choinkową, jest to tym razem właśnie choinka.


Będzie to w przyszłości tzw. duża zawieszka (w trójkątnym kształcie, czego nawet zarys już widać). Niestety, nie zdążyła się oprawić.
Jak już się oprawi, nie omieszkam się pochwalić.



Ostatnio nie nadążam sama za sobą.
Sporo różnych nowych rzeczy powstało, ale nie zdążyłam obfocić.
Tak więc zaprezentuję dopiero w październiku.


Wzór znany z internetu, trochę przeze mnie przerobiony.
Przybyło np. prezentów, bo kto ich nie lubi ;)


Ale że człowiek nie samym chlebem (czytaj: haftem) żyje, więc ostatnio namiętnie oddawałam się suszeniu na słońcu przywiezonych przeze mnie warzywek bez konserwantów i inszej chemii.
Naobierałam się sporo i nakroiłam jeszcze więcej, bo poniższe zdjęcie to tylko jedna z wielu odsłon.
Za to zimą będę mieć wspaniałe warzywka do zupy ...


I jeszcze na koniec chciałam się Wam pochwalić pięknym kwiatkiem, który dostałam od siostry.
Nazwa nieznana, siostra zwie go trawką.
Jest przeuroczy i od ponad miesiąca rozpieszcza mnie swoimi ślicznymi kwiatkami.

Może ktoś będzie wiedział, co to za wdzięczna roślinka.



I tym miłym kwiatowym akcentem żegnam Was chwilowo.
Dzięki wielkie za odwiedziny i cudne komentarze.
Pozdrawiam serdecznie i nadal letnio :)

czwartek, 8 września 2016

Jesienna dziewczyna // Autumn Girl

               

Opadają liście  Czas snuje się mgliście  Świetliście  Anieliście  Liście  Liście  Liście ...
                                                                                                                   /E. Domarecka/    

Dzisiejszy wpis nietypowo zaczynam urywkiem wiersza może, który bardzo mi się spodobał i jakoś tak pasuje do właśnie skończonego, najnowszego haftu (próbowałam ustalić, skąd i czyj ten tekst, ale mi się nie udało... może ktoś wie, będę wdzięczna). 

Będzie więc trochę jesiennie, bo właśnie z tą porą roku skojarzył mi się już dawno ten wzór i w końcu udało mi się wyczarować go na płótnie.
A oto już moja jesienna monochromatyczna dziewczyna ...
(przepraszam Was, że niedoprasowana, ale to wszystko z pośpiechu)



Czy Wam też kojarzy się z jesiennym opadaniem liści, z ich zawirowaniami na wietrze.
Mimo braku barw typowo jesiennych z tą porą roku mi się łączy.
Dziewczyna wśród drzew i wśród lecących na nią liści.
Prawdaż, że to najprawdziwsza jesień.


Z tym jesiennym wiatrem
tańczą sobie liście,
tańczą sobie tańczą
czerwono złociście.
/E. Szelburg-Zarębina/


Wzór ten już od dawna za mną chodził ...
Powiem więcej, w przyszłości powstanie co najmniej jeszcze jeden, choć trochę inny.

Rozpoczynając haftowanie, myślałam, że pójdzie to jakoś migusiem, ale jednak trochę trwało.
Haft okazał się całkiem spory i całkiem sporo zjadł muliny (czeskiej zresztą) w kolorze jakby zszarzałej zieleni.
Miałam jej naprawdę dużo, a zostały mi tylko cztery moteczki.
Nawet się w pewnym momencie zaczęłam obawiać, że zabraknie ...
I już wiem, jak będzie wykorzystany.
Ale o tym przy innej okazji.


Już jesień
rodzi się w moich oczach.
Króluje
przez kilka miesięcy
i odchodzi
JESTEM JAK JESIEŃ
złota,
szczera
ciepła
zimna.
KOCHAM JESIEŃ
Kiedyś przysypie mnie
liśćmi
JESTEM JESIENIĄ...
Widzę, że przemijam
/M. Jasnorzewska Pawlikowska/


Nie myślcie sobie, że to koniec wpisu.
Będzie jeszcze trochę o moich wojażach.

A takie cudeńka sobie z nich przywiozłam.
I teraz wiszą pod sufitem, schną sobie i pachną miętą, rozmarynem, estragonem, melisą, bazylią i lubczykiem.
Cudne zapachy ...


I już zupełnie na koniec trochę fotek z miasta, które od czasu do czasu odwiedzam i które coraz bardziej mi się podoba.
Bardzo jestem ciekawa, czy odgadniecie co to za miasto ???



Dziękuję bardzo Wam za rozpoznanie kwiatków rosnących w moim ogrodzie. 
Jesteście niezastąpione.
Dziękuję również za liczne odwiedziny i wspaniałe komentarze.
Pozdrawiam bardzo serdecznie :)))

wtorek, 30 sierpnia 2016

Kolory w ogrodzie // The Colors in the Garden


Witam bardzo serdecznie 
moich nowych Gości Obserwatorów: Ulę K., Dorotę i Annę S.
Bardzo mi miło, że do mnie zawitałyście 
i liczę, że zostaniecie ze mną na dłużej :)))

A teraz temat główny, czyli kolory w ogrodzie. 
Od razu pragnę się trochę usprawiedliwić, że temat zdecydowanie nie pokrywa się jeszcze z rzeczywistością, ale to takie nasze (moje i córki) marzenie - taki bardzo kolorowy ogród.
Tymczasem przybyło trochę nowych kwiatów i krzaczków.
Tylko zasadniczą kwestią jest pytanie - ile z nich przetrwa zimę i się zaaklimatyzuje...
To jest jedna z największych bolączek tego mojego ogrodu na działce ;)

Pierwszy kwiat to biała ostróżka.
Podobno niewymagająca i dobrze znosi mrozy.
Zobaczymy w przyszlym roku, jak je znosi.
Jeśli się przyjmie, to w przyszłości może jeszcze inne kolory przybędą.


A tutaj moje żółciutkie kwiatki (nie znam nazwy, dostałam kiedyś od sąsiadki), które sobie pięknie radzą między pigwami.
Pisałam o nich wcześniej TUTAJ.


I znowu nowość, czyli dość pospolite Marcinki, też białe.


I coś ślicznego w pięknym fuksjowym kolorze - zapomniałam nazwy ;)
Tych ślicznot przybyło aż trzy.


Ale nie myślcie, że samymi kolorami i kwiatkami żyłam podczas ostatniego mojego wyjazdu.
Ciężko pracowałam na odkrzaczaniem działki. 
Derenie oszalały i rozrosły się w sposób całkowicie niekontrolowany (oczywiście przez nas niekontrolowany). 
A niżej to tylko cząstka wyciętych przeze mnie krzaków.


I jeszcze pozbywałam się karp po tychże krzaczyskach.
W tle widać nowe tuje.
A będą jeszcze inne krzewy, tylko mniej krzaczaste.
Nie myślcie, że wszystkie derenie to spotkało.
Zostało ich całkiem sporo.


Zaś te kwiatki sobie przywędrowały i nie znam ich nazwy (może ktoś mi podpowie).
Są piękne i będę próbowała je rozmnożyć.


I znowu nowy nabytek.
Hortensja "Bobo" (przebarwiająca się na zielono).
Jakoś w nadzwyczajny zachwyt mnie chwilowo nie wprawia, ale ją motywuję i liczę, że się jednak rozrośnie.


I wspaniałe floksy, które żadnych mrozów, wiatrów i innych przeciwności się nie boją.
W przyszłości przybędzie ich więcej i w różnych kolorach.
Niech cieszą nasze oczy.


Na koniec moja teraźniejsza chluba.
Hortensja ogrodowa (ma być podobno duuuża).
Trzymam mocno za nią kciuki, bo jestem nią zachwycona.
Zabezpieczyłam ją kratkami, żeby trochę ją wspomóc w walce z wiatrami (następna zmora moich roślinek).


Jeśli hortensje się u nas przyjmą, to będzie ich w przyszłości więcej i w różnych kolorach.
Po prostu przepadam za nimi.
Za piwoniami też przepadam, ale one niezbyt przepadają za tym miejscem.

Teraz odrobina humoru :)
Mamy w tym niby ogrodzie tak wspaniałą ziemię, że nawet kret nas omija, bo widocznie nie może się przedrzeć przez te wszystkie kamienie ...

Niestety inne stwory nas nie omijają.
Coś zeżarło młodą odnogę mojej nowej róży. I zamiast pięknego kwiatka powitał mnie smętny kikut.

Na koniec tego ogrodowego wpisu gałązka pięknej hortensji dla Was !!!


Pozdrawiam Was serdecznie.
Dziękuję serdecznie za liczne odwiedziny i komentarze.
Do zobaczenia niebawem :)

czwartek, 25 sierpnia 2016

Znowu niby-bombki - Choinka 2016 (8) // Again Quasi-Baubles

Miało być trochę inaczej, ale nie wyszło ...

Tak więc w 8. już odsłonie w świetnej zabawie u KASI  (bardzo mnie motywującej do pracy) znowu pokazuję Wam bombki.
I choć są inne niż poprzednio, to miałam nadzieję na pokazanie jeszcze czegoś.
Haft co prawda gotowy, ale nie zdążyłam oprawić.
Tak więc będzie pokazany dopiero we wrześniu.
Nie zdradzę jednak, jaki to haft ...

Z kolei mój własny projekt raczej przesunie się dopiero na październik.
Oj, jakoś tak się ostatnio wszystko układa, że czas mi się okropnie skurczył na wszelakie rękodzieło, choć nie będę ukrywać, że intensywnie haftuję i filcuję.
Rezultaty będę się starała jakoś sukcesywnie prezentować :)

A teraz już moje nowe trzy bombki.


Jak widać, tym razem na jedną z bombek wskoczyła świąteczna wróżka.
Może spełni jakieś moje życzenie.

Różdżkę maleńkiej wróżki wyhaftowałam złotą nitką (żeby było bardziej wróżkowo), choć na zdjęciu trochę słabo to widać.
Może jeszcze jakieś wróżki wskoczą na moje haftowane bombki.
Mam w każdym razie taką nadzieję.
I muszę dodać, że koraliki wszywa mi się coraz lepiej.


Tutaj wróżka ze swoim (nie do końca udanym) tyłem ...


A tu znowu gwiazdki.
Tym razem eksperymentowałam z kształtem (są ośmiokątne).
Wyszły nieźle, choć nie do końca jestem zadowolona z efektu.
Następnym razem będzie lepiej ;)



I na koniec jeszcze raz maleńka wróżka.
Niech i Wam spełni jakieś fajne życzenia !!!


I to by było tyle na dzisiaj.
Następnym razem na odmianę może trochę ogrodu ...

Dziękuję za Wasze odwiedziny i fantastyczne komentarze pod wpisem z szalem.
Jest mi baaardzo miło. 
Zachęca mnie to do dalszego doskonalenia.
Pozdrawiam serdecznie i letnio :)

czwartek, 4 sierpnia 2016

"Białe róże" - szal filcowy // 'White Roses' - Felt Shawl

Przede wszystkim pragnę serdecznie powitać 
moich nowych Gości Obserwatorów: Elżbietę Jon i Kamillę Milewski. 
Bardzo mi miło, że do mnie zawitałyście i liczę, że pozostaniecie na dłużej.


Dzisiaj na odmianę zamiast haftu będzie ufilcowany przeze mnie szal ;)
Miło mi Wam pokazać najnowszy "twór", który okazał się całkiem sporym wyzwaniem.

Prezentuje go moja koleżanka, bawiąca akurat u mnie z wizytą.
Udało mi się ją namówić, by została choć na chwilkę modelką (oczywiście zdjęcia zamieszczam za jej przyzwoleniem).
Prawda, że całkiem fajnie ta sesja wypadła.
Jako ciekawostka - zdjęcia robione przy przystanku tramwajowym, na tle tzw. łąki kwiatowej na trawniku (jeden z projektów z budżetu partycypacyjnego).


To mój chyba najbardziej czasochłonny szal  (choć nie należy do największych, aczkolwiek jest spory) - samo układanie wzoru trwało ponad cztery godziny.
Prawdziwy rekord, przynajmniej chwilowo.


Szal układany na tzw. silk lapsie, tutaj białym. Charakteryzuje się przepięknym jedwabistym połyskiem, co daje wspaniałe efekty (zresztą akurat dość słabo widoczne na zdjęciu).
Wykorzystałam wełny australijskie 21 i 18 mikronów oraz mieszankę wełny z jedwabiem (przywieziona z Berlina) i oczywiście sam jedwab również.


Bardzo jestem ciekawa, jak się Wam podoba ...


A to już druga strona.
Niestety, zdjęcia kompletnie nie oddają jej uroku.
Jest lekko błyszcząca, skrzy się w świetle, a na ciemniejszych 'kwiatach' pobłyskuje złotawo.
Możecie mi wierzyć, że  wygląda to naprawdę nieźle.



A tak prezentował się szal przed filcowaniem, ale już po całkowitym ułożeniu wzoru.


Skąd się wzięła nazwa szala ???
Po ułożeniu wzoru skojarzył mi się nieodparcie z dywanem białych róż.
Czy też się tak wam kojarzy ???
Porównajcie ;)

Pojutrze wybywam na kilka dni na Mazury.
Odezwę się po powrocie.
No i to tyle na dzisiaj...

A ta różyczka - biała oczywiście - jest dla Was ode mnie :)


Serdecznie dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze.
To wspaniałe, że jesteście.
Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie !!!

niedziela, 31 lipca 2016

Malutkie myszki i gwiazdki - Choinka 2016 (7) // A Tiny Mice and Stars

Od dzisiaj przez prawie cały tydzień będę nadrabiać zaległości na wszelakich polach ... potem znowu wyruszam do mojego ogrodu, a wraz ze mną pojadą Marcinki :)

W ostatniej chwili, ale zdążyłam ...
Oczywiście chodzi o publikację zdjęć w zabawie CHOINKA 2016 (lipiec) u  KASI.

Pragnę też Was przeprosić, ale mój własny projekt, którego zajawkę z  domkiem pokazałam TUTAJ, będzie gotowy dopiero w sierpniu.
Nie wyrobiłam się przez te wszystkie wizyty i wyjazdy.

A oto już moje lipcowe bombki-zawieszki.
Jak widać poniżej, są cztery.



I same myszki ...




Niebieska gwiazdka została ozdobiona dodatkowo koralikami na samym hafcie.
Mam nadzieję, że na poniższym zdjęciu będzie to widoczne.
Do tego brzegi obszyłam dwoma kolorami koralików.
Ciekawa jestem, jaki sposób bardziej się Wam podoba - jednokolorowe czy dwukolorowe brzegi?


Czerwona gwiazdka jest z obu stron taka sama, więc i pokazuję ją z jednej strony.


Natomiast czerwona myszka z drugiej strony mam niby minisamplerek gwiazdkowy (wg mojego projektu). Koraliki na obszyciu też w dwóch kolorach.
I przyznaję, że nie podoba mi się zbyt bliskie obszycie myszowej.
Następna będzie miała większe puste pole wokół siebie.
Wydaje mi się, że tak będzie lepiej. Zobaczymy.


I na koniec najmniejsza myszka.
Tył haftu też wg mojego własnego projektu.

A w ogóle to jestem ciekawa, co sądzicie na temat obszywania myszek koralikami.
Czy dobrze wyglądają ???

Sądzę, że będą powstawać jeszcze jakieś myszowe hafty.
Bo nadal jestem totalnie  myszakami zauroczona ...


I to by było dzisiaj na tyle :)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
Dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze !!!
Do następnego razu ...

środa, 27 lipca 2016

Życie na walizkach // Living out of a Suitcase

Dlaczego taki tytuł dzisiejszego wpisu, o tym za chwilę ;)

Po pierwsze witam  Was ciepło po trochę dłużej przerwie, a dzisiejszy wpis będzie kompletnie nietypowy, bo w całości poświęcony zmaganiom ogrodowym ...
Co nie znaczy, że zaniedbałam swoje robótki ręczne. Mają się całkiem dobrze. Ale o tym w następnych wpisach.

A teraz wracam do tytułu ...
Właściwie od maja br. jestem w ciągłych rozjazdach, a to wycieczka, a to wizyta u przyjaciół, a to jeden po drugim wypad na działkę (niebawem znowu tam wyruszam), potem wypad do koleżanki i znowu działka. Skończy się ten ciąg gdzieś około połowy października chyba.
Będę dokumentować choć trochę zdjęciami.
Najbardziej na tych ciągłych rozjazdach cierpi mój domek i moje blogi.
Ja natomiast czuję się momentami nieco zmęczona, ale ogólnie nie jest źle ...

Najwięcej czasu spędzam na działce, na której próbuję stworzyć namiastkę ogrodu.
Nie jest to łatwe, wziąwszy pod uwagę odległość od tego mojego niby ogrodu.
Wiecie jak to jest.
Ogród wymaga ciągłej opieki i uwagi, podlewania, wyrywania, przycinania i znowu podlewania i wyrywania - ja zaś to robię tylko z doskoku i dlatego nie jest różowo.
Na przekór jednak wszelakim przeciwnościom właśnie zasadziłam piękną różę - będą też następne.




Prawda, że piękna.
Mam tylko nadzieję, że przetrwa zimę.
Podobno mrozoodporna ;)
Lawendy nie przetrwały, z trzech jedna tylko nieśmiało wypuściła kilka listków. Może jeszcze coś z niej jednak będzie. Pocieszam się ...



Zasadziłam też inne kwiaty i kwitnące krzewy i bardzo liczę na to, że się rozrosną.
A więc pachnące goździki w trzech kolorach, jedną tawułę i dwie hortensje - pierwsza to ta mała po lewej (ma urosnąć), a drugiej nie obfociłam. Zrobię to następnym razem.
Jeśli hortensje jakoś się u mnie zaaklimatyzują, to będzie ich więcej (najlepiej całe stado), bo są to jedne z najbardziej przez mnie lubianych krzewów ...



Poza tym przybył skromnie jeden krzew borówki amerykańskiej. Docelowo będę trzy. 
W przyszłości ma powstać bardzo niewielki niby sad. Jakaś jabłonka, czereśnia, porzeczki i może coś jeszcze. Zobaczymy.
Pragnę dodać, że prezentuję tu dwa rodzaje zdjęć (z aparatu i z telefonu). 
Jestem ciekawa, czy są odróżnialne ???


I w końcu po wielu latach ma owoce chyba pigwa. Tak w każdym razie przypuszczam, sądząc po przeczytanych opisach i porównaniach z pigwowcem. 
W zeszłym roku miała swój pierwszy owoc.
W tym roku są już trzy. Może w przyszłym będzie obsypana owocami.

Pomiędzy krzakami pigwy widać pierwszy żółty kwiat, rośnie ich tam całe stado i kiedy rozkwitną, to całkiem fajnie to wygląda.



Nie zawiodły mnie jak zwykle konwalie, bzy i jaśminy. 
To pocieszające.

A teraz chciałabym Wam pokazać sosny, które nieodmiennie każdego dnia cieszą moje oczy. Malowane zachodzącym słońcem wyglądają przepięknie i porywająco.
Niestety, żadne zdjęcia tego do końca nie oddają.
Popatrzcie tylko.



Tu pokazałam pojedyncze sztuki, a wyobraźcie sobie cały lasek po drugiej stronie drogi, płonący kolorami zachodzącego słońca. 
Przepyszny widok, możecie mi wierzyć.

I jeszcze księżyc. Jego nie może nie być.
W ogóle niebo na Mazurach to zupełnie insza inszość. Niepowtarzalna.
Dwa dalsze zdjęcia robione w tzw. trybie malarskim. Ciekawe, jak się Wam podoba efekt.




Oj trochę długi ten wpis wyszedł.
Liczę, że zdjęcia wynagrodzą jego długość.

Dziękuję za Waszą obecność i liczne komentarze.
To wspaniałe :)
Pozdrawiam Wszystkich ciepło !!!

A ja pędzę składać Wam wizyty. Bardzo to lubię ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...