czwartek, 1 czerwca 2017

Szal "Morze Śródziemne" (Hand made przez cały rok) // Shawl 'Mediterranean Sea'


Po dość długiej przerwie powróciłam do filcowania i powstał nowy szal.
Z powodu kolorystyki kojarzy mi się z wodami Morza Śródziemnego i dlatego tak go nazwałam.
Co prawda nad Morzem Śródziemnym akurat nigdy nie byłam, ale jednak tak mi się kojarzy.
A oto już sam szal.


Piękna sesja zdjęciowa powstała dzięki udziałowi mojej znajomej, która była tutaj główną modelką.
I pozowała jak najprawdziwsza modelka, co zdjęcia potwierdzają.


Prawda, że szal jednak się kojarzy z Morzem Śródziemnym.
W każdym razie przynajmniej z jednej strony ;)


A teraz kolej na drugą stronę...


Zdjęcia były robione w Parku Kazimierzowskiem, który rozciąga się wzdłuż ul. Browarnej.
W pobliżu  jest też świetna kawiarenka "Kafka", w której się czasem spotykamy, żeby ponarzekać (?) na J.R.R. Tolkiena i poprowadzić dziennie Polaków rozmowy.
Razem bardzo to miłe.

A tym razem dodatkowo odbyła się ta wspaniała sesja.
Ależ miałam fantastyczną modelkę.


I jeszcze w posumowaniu dwie strony tegoż szala.
Bardzo jestem ciekawa, czy szal się Wam będzie podobać.

Dodane:
Dane techniczne - szal jest robiony na czarnej cieniutkiej dzianinie wełnianej.
Ze strony morskiej jest ozdobionyy silk lapsem w tonacji niebiesko-szmaragdowej plus kłaczki czesanki australijskiej 18 mikronów imitujące drobne fale.
Druga strona to przede wszystkim różne kolory czesanki australijskiej 18 mikronów oraz jako dodatki różne jedwabie i czesanka łączona z angeliną, co daje świetne efekty (niestety, prawie niewidoczne na zdjęciu).

Obdarowanej szalenie się spodobał, a to się najbardziej dla mnie liczy.
Niespodzianka była tym większa, że niespodziewana ...

Podobał się też mojej córce (to rzadkość) i prezentującej go modelce.
I nawet mnie się prawie spodobał.


Szal "Morze Śródziemne" zgłaszam do zabawy HAND MADE ŚWIĘTUJE CAŁY ROK 2017 zorganizowanej przez wspaniałą Renatkę.

Chciałam jeszcze pokazać jeden z rekwizytów występujących w parku, przy którym była robiona część zdjęć.
Prawda, że fajna ta lampa i ławeczki przy niej ...


I jeszcze śliczne irysy (z działki mojej Siostry) dla Was na zakończenie tego wpisu.


Pozdrawiam Was bardzo ciepło i czerwcowo ♡
Dziękuję za liczne odwiedziny i komentarze tak ważne dla mnie.

Do zobaczenia za jakiś czas :)

piątek, 26 maja 2017

Czwarty ornament i bukiecik róż // Fourth Ornament and Roses Bouquet


Prawie już się wyrabiam w SAL-ach i zabawach.
Jednak muszę stwierdzić, że lekko przesadziłam w tym roku z ich ilością.
W następnym będę ciut ostrożniejsza ...

Przechodzę więc do mojego pierwszego hafciku, który powstał w ramach Salu w ciemno, zorganizowanym przez ELĘ.
Ela zaprojektowała śliczny wzorek, malutki bukiecik róż.
Bardzo mi się spodobał.
W moim wydaniu tak wygląda.



Prawda, że śliczny wzorek.
Tutaj tymczasowo w białej ramce, bo jeszcze nie zdecydowałam o oprawie.



I jeszcze koniecznie banerek salowy.


Pora na następny hafcik.
To już mój czwarty ornament.
Do końca zabawy Swobodne haftowanie zorganizowanej przez SPLOCIKA już niedaleko.
Zostały jeszcze tylko dwa wzorki.
A na zakończenie trzeba będzie przedstawić prace zagospodarowujące wszystkie hafty.
Ale co to będzie, chwilowo ma stanowić tajemnicę ...



Haftowałam muliną DMC Coloris, tym razem o numerze 4065.
Na tej kanwie rustykalnej jest trochę mało wyrazista.
Ale nie wygląda według mnie najgorzej.
A jakie jest Wasze zdanie ???


I jeszcze wszystkie cztery hafty razem.


Ciekawa jestem, jak się Wam podoba poniższy zestaw ???


I banerek zabawy na zakończenie.


Bardzo Wam dziękuję za liczne odwiedziny, 
a także za wspaniałe komentarze oraz porady.
Pozdrawiam Wszystkich cieplutko ♡

Mam nadzieję, że wszystkie dzieci pamiętały o swoich MAMACH  ♡ ♡ ♡
Moje pamiętało :)

Do zobaczenia.



sobota, 20 maja 2017

Wróżka i kałuże // Fairy and Puddles

Chciałam Wam dzisiaj pokazać niewielki hafcik.
Jest to wróżka z parasolką. Bardzo mi się ten wzorek spodobał.
Na kilku blogach już widziałam takie haftowane wróżki, nawet chyba kiedyś gdzieś natknęłam się na SAL z nimi.
Ja jednak nie będę haftować wszystkich wróżek, tylko kilka, które mi się najbardziej spodobają.
Tak więc od czasu do czasu jakaś się tu pojawi.
I oto pierwsza ♡



Nie umiem tylko określić, z jaką częstotliwością będę się te wybrane wróżki tu pojawiać.


Wróżka z parasolką haftowana na białej Aidzie 18.
Mulina DMC.
Kolory dobierałam sama.
Bardzo jestem ciekawa, czy się Wam spodoba ta kolorystyka.



Muszę się Wam pożalić w związku z tym hafcikiem.
Tradycyjnie już po zakończeniu haftowania kanwę zamoczyłam na chwilę w zimnej wodzie.
I jakież było moje zdziwienie, kiedy po wyjęciu zobaczyłam, że pod uniesioną stopą wróżki czerwona mulina DMC "puściła farbę" i to wcale nie w przenośni.
Ciekawe jest to, że zafarbowała tylko w tym jednym miejscu, w innych nie ...
Co chyba widać na obu zbliżeniach.
I żadne płukanie nie pomogło.
Będę musiała dohaftować chlapnięcie wody z kałuży.

Ciekawa jestem, czy już też miałyście takie przypadki ???
I czy wynalazłyście jakieś cudowne metody na usuwanie takich odmulinowych przebarwień.


I jeszcze raz moja wróżka w całości.


A na koniec jeszcze zdjęcie dmuchawców-latawców na trawniku nieopodal bardzo przyjemnej kafejki o wdzięcznej nazwie Kafka. Prawda, że fajne takie dmuchawcowe poletko ...


Pozdrawiam Was ciepło i wiosennie ♡
Pięknie dziękuję za odwiedziny i wspaniałe komentarze.

Do następnego razu.


poniedziałek, 15 maja 2017

Jelonki, teatr i zakupy // Deers, Theater and Shopping

Dzisiejszy post będzie zupełnie nietypowy.
Nie będzie żadnego nowego haftu ani karteczki, nie będzie też nic filcowego ani szydełkowego.

Za to będzie kilka zdjęć i trochę opowieści o moim ostatnim krótkim wyjeździe do koleżanki, mieszkającej stosunkowo niedaleko Pszczyny.
Jest to prawie odludzie, dom położony pod lasem i nieogrodzony i stąd niecodziennie (przynajmniej dla mnie) widoki za oknami o różnych porach dnia, szczególnie jednak z rana.


Młode jelonki i sarenki przychodziły sobie pod dom na śniadanko.
Widocznie tutaj trawka smaczniejsza.
Zresztą wcinały nie tylko trawkę.
Gdy zabierały się do truskawek, trzeba było je przeganiać, ale na wiele się to nie zdało.

Tak więc nie wiadomo, czy w tym roku będą truskawki ...


Tu pokazują nam swoje zgrabne pupy z białymi łatami, zwane talerzem lub lusterkiem.
Prawda, że są po prostu śliczne, te zgrabniachy ...


W trakcie mojego pobytu robiłyśmy wypady w różne miejsca, a to do Pszczyny, żeby pójść do uroczej kawiarenki w dawnej siodlarni w stajniach przy Pałacu w Pszczynie.
A to do Bielska-Białej, aby obejrzeć przedstawienie.

I tu zatrzymamy się na chwilę, ponieważ przedstawienie spodobało się nam szalenie.
Był to "Kogut w rosole".
Sztuka oparta na tekście Samuela Jokica, który zresztą swój tekst stworzył pod wpływem filmu "Goło i wesoło" (więcej o filmie i sztuce TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ ).
W absolutnym skrócie treść przedstawienie możemy opisać jednym zdaniem - "Kogut w rosole" to sztuka o bezrobotnych, wydawałoby się, że nikomu niepotrzebnych, którzy decydują się zrobić przedstawienie ze striptizem, aby zarobić i odzyskać swoją godność.

Wspaniała gra aktorów Teatru Polskiego z Bielska-Białej uczyniła z tego majstersztyk.
Oto były majster (gra go Kazimierz Czapla), obecnie pijus straszny, który w trakcie ulega przemianie, jak i cała ekipa zresztą.


Fantastyczny tancerz (Mateusz Wojtasiński; gdzież on nie uczył się tańczyć), czyli Mustafa, dokooptowany do grupy bezrobotnych.


W środku "prowodyr" całego wydarzenia, czyli Grzegorz Sikora (mający na pieńku z odzyskiwaczami długów). W różowej koszuli zaś Tomasz Lorek, którego sposób poruszania, mimika, zachowanie wywoływały salwy śmiechu.

I choć sam temat sztuki nie jest śmieszny, to przyznam szczerze, że już dawno tak dobrze się nie bawiłam. Gra aktorów sprawiła, że zwłaszcza druga część spektaklu to nieustanne salwy śmiechu wśród publiczności, szczególnie pań (nie da się tego ukryć).
Gdybyście miały/mieli okazję obejrzeć, polecam w stu procentach.


W trakcie naszych wypadów zawędrowałyśmy też do Skoczowa, który okazał się całkiem miłym i ładnym miastem. I w dodatku jest tam fabryka kapeluszy ze sklepem firmowym. Tak więc mój powrót do tego miejsca jest pewny. Szczególnie, że znalazłyśmy też sklep z niesamowitym wyborem kolorowych wełnianych beretów.
I jest też wspaniała hurtownia dla lubiących wszelakie prace hande made.
Zrobiłam więc fantastyczne zakupy, a w przyszłości nastawiam się na następne.


Takie świetne kolorki czesanek (zdjęcia nie do końca oddają ich piękne barwy) przyjechały ze mną. Tak więc niebawem coś się będzie filcowało.



I przybyło coś karteczkowego, choć może nie tylko. Zapomniałam jedynie obfocić perły w płynie.
Mam też pierwsze foremki silikonowe.
Jak tylko wyprodukuję jakieś odlewy, to nie omieszkam Wam pokazać.


Mam nadzieję, że moja relacja choć trochę się Wam spodoba.

Dziękuję za liczne odwiedziny i miłe duszy komentarze ♡
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i wiosennie.


Do zobaczenia.

czwartek, 11 maja 2017

Trzeci ornament i nagroda pocieszenia // Third Ornament and Consolation Prize

Witam serdecznie mojego noego Gościa Obserwatora - OIKę.
Mam nadzieję, że Ci się u mnie spodoba ♡


Trzeci monogram gotowy.
Tym samym nadrobiłam w końcu zaległości w Swobodnym haftowaniu zorganizowanym przez SPLOCIKA i teraz już będę haftować na bieżąco.
Jednocześnie przekroczyłam półmetek zabawy.
Zresztą zdradzę Wam, że następny monogram już się haftuje i jest go całkiem sporo.


I znowu haftowałam muliną cieniowaną DMC Coloris, tym razem o numerze 4030.
Haft na kanwie DMC rustykalnej 16".
To bardzo ciekawa kanwa i odpowiada mi się haftowanie na niej.
Jest z lekka surowa, nitki są niekiedy nierówne, więc i krzyżyki także.
Ale to tym bardziej mi się podoba. 
A efekt jest według mnie bardzo ciekawy.
Myślę, że nie jest to ostatni haft na tego typu kanwie.



Jak uważacie, z którym poprzednim ornamentem ten dzisiejszy lepiej wygląda w zestawieniu.
Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania.
Z tym ...


Czy może  z tym ?


I oczywiście banerek zabawy.




Teraz natomiast zupełnie z innej beczki.
Będę się chwalić. 
Brałam udział w candy u SARENKI i była to zabawa z największą ilością różnych niespodzianych niespodzianek.
Nie rozpisując się zbyt długo, moja wygrana do mnie nie dotarła, gdyż zapodziała się bezpowrotnie w trzewiach molocha pocztowego (któregoś).
Sarenka wspaniałomyślnie przygotowała dla mnie niespodziankę pocieszajkę (dziękuję pięknie ♡) i oto właśnie ona.


Tylko popatrzecie, jakie śliczności szydełkowe do mnie przywędrowały.
Sowa od razu podbiła moje serducho.
Może służyć jako breloczek lub zawieszka ...

Tak więc zapraszam Was na blog Sarenki, bo jest tam co podziwiać ♡



Na zakończenie jeszcze raz moje haftowane ornamenty.
Tym razem wszystkie trzy.
Coraz fajniej się ten zestaw według mnie prezentuje.



Pozdrawiam Was ciepło i wiosennie (na przekór pogodzie za oknem) 
i dziękuję za liczne odwiedziny i fantastyczne komentarze ♡ ♡ ♡

A następnym razem będzie trochę o moim podróżowaniu, zakupach i więcej ...

środa, 10 maja 2017

Candy w Magicznej Kartce

Niestety, ale nie mogłam się opanować.
Candy w Magicznej Kartce jest wspaniałe.

Papierowa kolekcja "Obietnice" jest do zdobycia, a jest to naprawdę wspaniały zestaw.
Może mi się uda.


Pozdrawiam  Was :)


Candy w LemonCraft

LemonCraft zorganizowało wspaniałe candy.
Do wzięcia pełna kolekcja "Daydream", a jest ona fantastyczna.
Zapraszam do obejrzenia KOLEKCJI, bo jest tego warta :)


Pozdrawiam Was serdecznie :)


sobota, 6 maja 2017

Ptaszek i karteczka (Prezenty przez cały rok) // The Bird and Card

Witam Bardzo serdecznie moich nowych Gości Obserwatorów:
Anettę L., Patrycję Ż. i Agnieszkę W. 
Rozgośćcie się u mnie ♡



Dzisaj pragnę pokazać wyhaftowanego ptaszka na gałązce. Ten wzorek świetnie się nadaje do serduszka, a takie właśnie były moje plany.
I powstała nowa zawieszka.


Po raz drugi haftowałam tego ptaszka muliną cieniowaną.
Wcześniej była to DMC (TUTAJ), a tym razem Ariadna numer 6477.
Haft dwoma nitkami na kanwie 16.


Jeszcze wcześniej powstały ptaszki jednokolorowe (TUTAJ i TUTAJ).
Jestem ciekawa, które się Wam bardziej podobają - takie jednokolorowe czy cieniowane.


Powstała też nowa karteczka. 
Druga w mojej karteczkowej karierze ;)
Karteczka z okazji imienin dla mojej koleżanki (zawieszka zresztą też).



Napis pokolorowałam lekko tą oto kredką metaliczną.
Musiałam to robić bardzo leciutko, bo te tekturowe napisy są naprawdę bardzo delikatne.
Tak więc z efektu nie do końca jestem zadowolona.
Następnym  razem będę próbować czegoś innego...
Ale oba prezenciki się spodobały, a to przecież najważniejsze.

I jeszcze na koniec ptaszek i karteczka razem.


Oba prezenciki zgłaszam do zabawy PREZENTY PRZEZ CAŁY ROK u Renatki ♡

Trochę mnie nie było, ale o tym będzie  następnym razem.




Dziękuję Wam za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze ♡ ♡ ♡
Pozdrawiam bardzo serdecznie i wiosennie.

Do zobaczenia następnym razem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...